wtorek, 11 lutego 2014

Jajo dla Nastki

Yennene poprosiła mnie o uszycie dla swojej córci takiego samego jaja (obie nasze dziewczynki są w podobnym wieku). Ponieważ samo jajo wydało mi się zbyt skromne, to dorzuciłam jeszcze torebeczkę na skarby z inicjałem małej Nastki.


Moja Młoda dostała podobną od swojej babci i się lubuje w pakowaniu do niej swoich (albo moich - zależy co jej wpadnie w łapki :) skarbów i noszeniem ich po domu. Może godzinami siedzieć i wkładać i wyjmować z torebeczki przedmioty. Czasem gratisowo przełoży mi je wszystkie do kieszeni polara :D Zastanawiam się, czy moje dziecko nie ma jakiś cygańskich genów, bo non stop pakuje wszystkie znalezione (bądź wyjęte z szuflad) drobiazgi do torebki/siatki/woreczka/metalowego kuferka itp. i kursuje z tymi siatami po mieszkaniu. A może to zadatki na Matkę Polkę?! Inną wersją tej zabawy jest ładowanie skarbów do kosza w wózku dla lalek i jeżdzenie nim dookoła stołu. Jedno jest pewne - gdy czegoś nie możemy znaleźć, to trzeba najpierw przeszukać wózek dla lalek, a potem pozostałe tobołki Młodej :P



A w zamian dostałam od Yennene cudny pierścionek!



:D 

czwartek, 6 lutego 2014

Ścienne literki

Wszyscy mają literki, mam i ja. Te drewniane, do postawienia na półce pokazywałam już tu. Ale zamarzyły mi się takie do powieszenia na ścianie. Tak sobie o nich myślałam, aż trafiłam na ten tutorial. Bingo! Mogę sobie je zrobić sama - a to jest to, co lubię najbardziej :D


W piwnicy znalazł się spory karton, który pracowicie pocięłam. Niestety cięcie grubego kartonu nie jest łatwe i przypłaciłam to nadwyrężeniem nadgarstka. Bolała mnie gadzina przez tydzień, ale wycięte kawałki literki cieszyły moje oko i łagodziły ból.


Potem nastąpiła miła faza ozdobienia gotowej literki. Na wierzch przykleiłam papier do scrapbookingu, a boki okleiłam washi tape, bo jakoś nie wyobrażałam sobie docinania tak malutkich kawałków sztywnego i dość grubego papieru. Na wierzch jeszcze dokleiłam pomalowany tekturowy ornament i gotowe! Teraz tylko muszę namówić mojego M., aby zechciał powiesić literkę i inne ramki ze zdjęciami na ścianie. Taaa, trochę to pewnie potrwa :)


I już miałam się zabierać za produkcję pozostałych dwóch literek (ale ten grożący mi powrót bólu ręki studził moje zapały), gdy najpierw mój tata, a potem mąż kochany na widok gotowej literki powiedzieli:
- a nie mogłaś wyciąć tego ze styropianu?!
Grrrrrr, nie mogli mi powiedzieć tego wcześniej????!!!!!
No więc ciąg dalszy literek nastąpi...


P.S. Zgłaszam moją literkę na wyzwanie Papierki inaczej na Pomorskie Craftuje!

środa, 5 lutego 2014

Farbowana sobota

W miarę regularnie udaje się nam spotykać na wspólne kraftowanie. Poprzednio było tak. Tym razem spotkałyśmy się w połowie stycznia u Lil. W planach było farbowanie na ciepło, ale Plastusia przyniosła swoje skarby i pokazała nam co i jak z farbowaniem na zimno. No i zaczęła się zabawa. Było bosko! W kolorach królowały błękity i turkusy, ale dałyśmy się namówić również na inne eksperymenty kolorystyczne. Zdjęcia z placu boju robiła Karolina-G, jak tylko nam je udostępni, to pokażę :) W zabawie brała też udział Yennene, z którą przy okazji wymieniłyśmy się małym co nieco (pokażę w osobnym poście).
A tu już moje efekty zmagań z barwnikami:


Dla większości rzeczy już mam w głowie plan zagospodarowania :) Poniżej spora ilość bawełny po przodkach, pierwotnie białej. Powstanie z niej szydełkowy pokrowiec na pudełko z chusteczkami do pokoju Młodej.


Poniższy bawełniany motek w zamyśle miał być błękitno fioletowy, ale granat nie chwycił i został różowy :) Z tego też powstanie coś dla Młodej, ale jeszcze nie wiem co :)


To były resztki białej Medusy z tego kocyka. Tutaj za namową Plastusi trochę pomiksowałam kolory - efekt bardzo mi się podoba. Spróbuję przerobić ten moteczek na sznurek (niedawno zakupiłam laleczkę dziewiarską), a z niego powstanie naszyjnik - oczywiście dla Młodej :D


Jako tło służy bawełniana poduszka, którą chciałam pofarbować na turkusowo-granatowo, ale jak już wiecie granat nie chwycił :( Poduszka wymaga jeszcze dalszego przyozdobienia, zanim powędruje nomen omen - na łóżko Młodej :D
W lewym dolnym rogu widać szmatkę, na której próbowałam, co wyjdzie po farbowaniu materiału złożonego w trójkąt i obwiązanego sznurkiem. Efekt ciekawy, ale z granatem był by bardziej widoczny :) Szmatka już znalazła swoje przeznaczenie - pewnie pokażę w osobnym poście...


Na koniec zostało jeszcze trochę rozrobionego barwnika, więc Plastusia użyczyła mi jeszcze trochę swoich materiałów. Poniżej kawałek tęczowej koronki:


I silk lapsy, które wykorzystam przy reaktywacji mojego filcowania (w planie mam poduszki na kanapę, pasujące do dywanu!)


Bardzo jestem ciekawa, co wyszło dziewczynom!

poniedziałek, 3 lutego 2014

Razem-robiony sweterek

Nie raz już pisałam, że świetnie się dzierga wraz z Intensywnie Kreatywną. I tym razem skorzystałam z jej porad i powstał zimowy sweterek dla Młodej - w sam raz na nastałe mrozy i atak zimy :)


Nie było łatwo, bo modelka nie chciała za bardzo przymierzać dzianiny w trakcie robienia (no w sumie rozumiem tą niechęć do plączących się w około drutów i żyłek i ciągnących się wszędzie nitek) i zawsze, gdy potrzebowałam pilnej przymiarki, to akurat spała :)


Włóczka to Corriedale z Zagrody. Nie doceniłam tempa wzrostu Młodej i jeden motek zakupiony jeszcze w październiku nie starczył. Musiałam się posiłkować mieszanką węłny merino z czymś tam ze swoich starych zasobów. Jest trochę cieńsza i bardziej miękka, ale w sumie to nie przeszkadza. Szkoda tylko, że włóczka zagrodowa według opisu miała być miękka i miła, a w rzeczywistości jest trochę szorstka. Dobrze, że i tak pod sweter zakładam Młodej body, bo tak, to pewnie by ją gryzło.
druty 4 i 3,5mm


Żeby przełamać trochę linię przejścia kolorów wrobiłam z przodu kangurzą kieszeń. Trochę się przy niej namęczyłam, bo za nic w świecie nie chciałam się bawić w przyszywanie i w efekcie wyszła trochę krzywo, ale co tam :) Aplikacja zrobiona na szydełku z resztek włóczek - wzór na oko, podpatrzony gdzieś na obrazkach w necie.


W sumie jestem z całości zadowolona - trochę mógłby być węższy w korpusie, ale jak zauważyłam to w połowie dziergania, to już mi się nie chciało pruć :) Za to dekolt mógłby być głębszy. No nic, i tak nieźle, jak na robotę bez gotowego wzoru :D



piątek, 31 stycznia 2014

Turkusowe cuda

Kolejna lekcja sutaszu już za mną - tym razem wyszły mi kolczyki, w których się po prostu zakochałam! Mogłabym je nosić codziennie :D


Obszyłam kryształki Rivoli Swarovskiego, do tego perełki Swarovskiego, dyndadełka to też Swarovski - jedynie najmniejsze, turkusowe koraliki to Toho 11/0. Całość zawisła na srebrnych biglach angielskich. Kupione kilka lat temu, przy okazji robienia biżu ślubnego. Tak sobie leżały, aż całe szczerniały. Próbowałam im przywrócić srebrny kolor, ale bez specjalnej pasty nie do końca mi się to udało. W sumie, to nawet taki kolor ładnie się zgrał z szarymi perełkami.


Niezłym wyzwaniem było symetryczne uszycie drugiego kolczyka :D


Niestety dopiero po zakończeniu sesji zdjęciowej i pochowaniu całego sprzętu zorientowałam się, że w sumie, to nie mam żadnego zdjęcia pokazującego całe kolczyki od przodu. Już mi się nie chciało na nowo rozkładać całego majdanu, więc cyknęłam fotkę korzystając tylko z zimowego, dziennego światła, więc wybaczcie ciemne zdjęcie. Za dnia się jednak ciężko foty robi, bo Młoda nie śpi i aktywnie bierze udział w sesji, zagarniając fotografowane obiekty dla siebie:


A nas wszystkich dorwał jakiś paskudny wirus i kapie nam z nosów. Najpierw Młoda się rozchorowała, a teraz przeszło na nas :(

piątek, 24 stycznia 2014

Domowa czapka królika

Młoda ma ostatnio fazę na zakładanie czapek w domu. Obojętnie, czy to jej własna czapka, czy moja, wszystko co dorwie, to musi założyć. Czasem jest to gruba futrzana czapa, a ja nie mogę patrzeć, jak pewnie jej się mózg przegrzewa :) No to uszyłam dresowego króliczka:


Czapa to pełny recykling starej bluzki, plus Nitkowe resztki. Pomysł na uszatą czapkę to luźna interpretacja zdjęcia wypatrzonego u Headsofcolours.


Uszy są długaśne - w sam raz do ciągania :) W moim wyobrażeniu króliczki mają trójkątne noski, ale tu mi wygląda to bardziej na ptaszka z długimi uszami :) No cóż, rzeźbiarz był by ze mnie słaby.


I czapka na właścicielce:



A tu Młoda w innych czapach - nie wszystkie modele są uwiecznione na fotkach - tu tylko niewielka próbka nadająca się do publikacji :D


P.S. Jak tylko uszyłam czapkę domową to Młoda straciła zainteresowanie zakładaniem czapek - teraz przerzuciła się na zakładanie rękawiczek :D Ale na pewno nie będę żadnych szyła!!!

czwartek, 23 stycznia 2014

Sutaszowe postępy

Po pierwszych niepewnych krokach w sutaszowej szkółce Ka.ma.mi, na kolejnych lekcjach powstały bardziej złożone kolczyki.


Użyłam płaskich pastylek naturalnego sardonyksu, kulek białego korala, do tego Fire Polish, a obszyłam Toho 11/0. Uff, jest co wymieniać :)


Tym razem nauczona na błędach użyłam innego kleju do podklejenia końcówek i już całość nie wyszła tak pancerna - nadają się do noszenia :)
Jestem z nich całkiem zadowolona, chociaż kolory trochę nie moje :)

I jak raz kolor tych kolczyków idealnie się wpisuje w najnowsze wyzwanie na Pomorskie Craftuje!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...