piątek, 18 kwietnia 2014

Sobotnie spotkanie z Weraph

Udaje nam się kontynuować nasze sobotnie spotkania craftowe (o poprzednim pisałam tu). Tym razem znów się spotkałyśmy w pracowni Yennene. Gościem honorowym :) była Weraph - mistrzyni koralikowania! To na jej tutorialach uczyłam się podstaw szydełkowych bransoletek. A teraz miałam możliwość konsultacji u źródła, hi hi :D Wiedziałam, że tego spotkania nie mogę ominąć! I się nie rozczarowałam.


Nauczyłam się szycia koralikowych kulek i oprawiania malutkich kaboszoników. Już mam głowę pełną pomysłów na przeróżne kolczyki!


Kuleczki mają około 12-13 mm średnicy, powstały z Toho 11. Już myślę nad uszyciem takich zupełnie tycich z Toho 15 :) Nie ma to jak mierzyć siły na zamiary :)


Udało mi się opleść dwa kaboszony. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia z czymś obok, żeby było widać jak są małe, nie zrobiłam też zdjęcia spodu - tam też są oplecione koraliki. 

I kilka zdęć ze spotkania, zrobionych przez Asię:

 

A na zjęciu od Plastusi widać moje ręce w akcji :)


I chyba już nie muszę dodawać, że odebrałam wczoraj z poczty zamówioną matę do koralikowania i mnóstwo nowych, niezbędnych koralików :D Będzie się działo!

Dzięki dziewczyny za spotkanie!

czwartek, 27 marca 2014

Sen pod chmurką

Młoda od jakiegoś czasu już śpi w dorosłym łóżku :) Wbrew naszym obawom jeszcze jej się nie udało z niego spaść. Jednakże tak się kręci w nocy, że głową podjeżdża do drewnianego zagłówka. Ustawiałam jej zapary z maskotek, ale wszystko się rozjeżdżało. Więc trzeba bylo uszyć poduchę na zagłówek!


Teraz śmiało można powiedzieć, że Młoda śpi z głową w chmurach:D Na poduszkę naszyłam gwiazdkowe cekiny z dostawy dóbr wszelakich od ciotki (to ta, co mi podarowała cud maszynę do szycia). Niestety nie są zbyt trwałe i jedna gwiazdka już straciła czubek :( Oby reszta przetrwała!


Ścianę na dłuższym boku łóżka od razu wyłożyłam poduchami związanymi tasiemkami, bo jakoś wizja Młodej opartej o zimną ścianę do mnie nie przemawiała. I tak zyskałyśmy fajne miejsce do wieczornego czytania bajek :)


Poducha powstała z nadmiaru turkusowego materiału odciętego z kieszeniowca, co zawisł na barierce. (Kieszeniowiec kupiłam za 3zł w Biedronce, jako długi pas materiału, który miał utrzymywać kieszenie wiszące przy łóżku, albo jakoś tak). Mam taki jeszcze jeden i na pewno go na coś innego przerobię, jako, że przy naszym łóżku nie mamy miejsca na takie wynalazki :) Ale w takiej cenie i w takim kolorze po prostu musiałam mieć ten materiał!


I tradycyjnie już zdjęcia musiałam pstrykać ekspresowo, bo aranżacja znikała:


wtorek, 11 marca 2014

Założyłam blokady :)

Pamiętacie idealną bransoletkę walentynkową? Nieśmiało zapowiadałam, że już kiełkują mi w głowie pomysły na jej udoskonalenie (ale czy można udoskonalić rzecz idealną?). Pierwsze ulepszenie wynikało z natury rzemyka - serduszkowe zawieszki się po nim ślizgały i zjeżdzały na spód bransoletki - wyglądało, jak bym miała na ręce same rzemyki :(
Więc założyłam im blokady :) To moje pierwsze podejście do peyote stich i chyba całkiem udane?


Potem poszłam za ciosem i wzbogaciłam ilość dyndadeł o kamienie i perły Swarovskiego, zawieszone na srebrnych kółeczkach (co by nie odchodzić od konwencji).
Jeszcze chodzi mi po głowie jedno ulepszenie, hihi :D



I co Wy na to? Ulepszyłam bransoletkę, czy ją skiepściłam?

czwartek, 6 marca 2014

Komu złowić rybkę?

Czasem jest tak, że wracam do domu zmęczona po pracy, M. jeszcze długo z pracy nie wróci, a tu Młoda żąda zabawy i rozrywek wszelakich. Na całe szczęście szycie jest dla niej rozrywką, a dla mnie jest to idealne rozwiązanie - mogę twórczo odpocząć :) Tylko pojawia się problem - co można szybko uszyć bez zbędnej fazy długiego planowania i krojenia materiałów??? Bo tego już Młoda za bardzo nie toleruje :)


Niedawno kupiłam trochę kolorowych filców, a poszukując prezentu na urodziny Młodej natknęłam się na zabawkową wędkę z rybkami. No i proszę - trybiki w mózgu zapracowały i w mgnieniu oka powstała nowa zabawka dla Młodej!


Teraz tak, jak dziadek może łowić rybki :D


Praktycznie oprócz filcu wszystko pochodzi z recyklingu. Cekiny z zapasów od ciotki, patyczek w wędce to uchwyt od balonu, magnesy zostały mi po dawnej fazie robienia magnesów na lodówkę (teraz lodówkę mam w zabudowie i po nic mi te magnesy :(


Szyjąc tak na szybko nie przemyślałam tylko jednej sprawy - magnes powinien być tylko jeden w wędce, a w rybkach powinny być tylko blaszki! A teraz efekt jest taki, że rybki też lgną do siebie nawzajem :) W sumie ułatwia to przechowywanie, bo rybki się nie gubią :) Czyli nie ma tego złego...

środa, 5 marca 2014

Bransoletka z różności

Czasem jest tak, że nawlekę koralików za dużo i potem żal je ściągać z nici. Zwłaszcza, że kolory są już wymieszane, a ja nie mam zapędów kopciuszka do wydziubywania i segregowania tycich bestii :) Tak więc powstają cieniutkie sznurki - czasem starczy na cztery koraliki, a czasem nawet na pięć. Z takich resztek powstała dzisiejsza bransoletka.



W projekcie udział wzięły:
- dwa węże z resztek po breloczkch: tym i tym.
- rzemyk z lampworkiem od Yennene i kuleczkami
- łańcuszek, który w sumie mało widać :)
- zapięcie magnetyczne w formie kulki


Wyszło dosyć na bogato :) Efekt mnie bardzo zadowala, więc pewnie to nie będzie ostatnia taka! W rzeczywistości kolory bransoletek koralikowych dość mocno się różnią - jedna jest ciemniejsza i przygaszona, druga bardziej się mieni i błyska. Na zdjęciach wyszły prawie identycznie :(


A Wam się podoba?

wtorek, 4 marca 2014

Patataj

Patataj, patataj
pojedziemy w cudny kraj


I znów uszytek dla Młodej :) Tym razem zaistniała paląca potrzeba wyprodukowania konika. Co prawda Młoda jeszcze na żywo żadnego nie widziała, ale rytmiczne podskakiwanie przemawia chyba do wszystkich dzieci! Konik jest trochę ułomny, bo ma tylko dwie nogi i jedno ucho, ale można nim robić patataj :) Może kiedyś osiągnę takie zdolności szyciowe, że bedę w stanie wyprodukować coś bardziej skomplikowanego.


Konik powstał z gwiazdkowego polaru kupionego w tanim armanim, guziki z zapasów mamy, a "gjiwa" i "odon" z futerka od teściowej :)
Nowa przytulanka zdetronizowała Zuzię i jest obecnie numerem jeden do zasypiania. Ba, konik nawet jako pierwszy musi przymierzyć kapcie, zanim Młoda je założy :) Nawet bajki z nami czyta!
No to patataj :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...