czwartek, 20 listopada 2014

Spódniczka tiulowa

Jak się ma córkę, to i nieuchronnie w końcu człowiek musi uszyć tiulową, różową spódniczkę. Powiedziałabym, że to tak pewne, jak to, że w Biedronce nie można płacić kartą, ale to już nieaktualne :) Wracając do spódniczki. Tiul i podszewkę kupiłam tradycyjnie z kosza z resztkami tkanin w hurtowni, więc odwrotu nie było i trzeba było szyć. Zwłaszcza, że Młoda na poprawiny też musiała mieć kreację :)


Spódniczka szyta z półkola, z wykroju, z którego wcześniej uszyłam jej czerwoną spódniczkę (właśnie do mnie dotarło, że jakoś jej tu jeszcze nie pokazywałam - trzeba będzie zrobić zdjęcia). Pod spodem podszewka i trzy warstwy tiulu. Z braku większej ilości materii kiecka wyszła mało obfita, ale Młodej to nie przeszkadza. Jeszcze nie wie, jak to powinno wyglądać :) Jak mawia moja krawcowa - klient się nie zna! W pasie wszyłam kawałek fioletowej dzianiny i gumkę. Jest miękko i wygodnie.


A tu już Młoda na poprawinach w drodze do wiejskiego stołu i wracając cała szczęśliwa z pajdą chleba i ogórkiem kiszonym :D


Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających i zachęcam do komentowania, bo to zawsze miło jest wiedzieć, że ktoś czyta moje wypociny :)

niedziela, 16 listopada 2014

W czym na wesele?

To jest dylemat każdej damy, niezależnie od wieku. No może, gdy ma się 2 i pół roku, to jest bardziej dylemat mamy :) No więc wesele na początku października się zbliżało, a ja miałam problem, w co ubrać moje dziecię (o siebie się nie martwiłam, bo w poprzedniej ciąży też byliśmy na weselu i już jedną odpowiednią kieckę pasującą na wielki brzuch miałam). Wykorzystałam więc lekcje u krawcowej, aby uszyć Młodej kreację.


Jest to model z Burdy dla Dzieci, ale sporo zmieniony. Inaczej zostały uszyte falbany, z tyłu sukienka zyskała zamek, a z przodu bardziej pasujący dla dziecka kołnierzyk. Materiał oczywiście kupiony jako resztki za pół ceny w pobliskiej hurtowni (swoją drogą dawno mnie tam nie było, ale może to i lepiej, bo skrzynia z materiałami pęka w szwach :)) I poniżej już sukienka zaprezentowana na modelce osobiście:


Szkoda, że nie zostawiłam sobie kartki z nazwą materiału, bo jest rewelacyjny! W ogóle się nie gniecie, po praniu wystarczy strzepnąć i rozwiesić. Zero prasowania! To jest to co uwielbiam najbardziej :)

P.S. Z dialogów z Młodą:
Jemy sobie spokojnie śniadanie.
Ula: A tata ma karę.
Ja: A za co ma karę?
Ula: Tata ma mamę za kare :)

czwartek, 13 listopada 2014

Gwiazdy nocą

Z tej samej mieszanki koralików co breloczek powstała jeszcze bransoletka - obecnie moja ulubiona :) Tak jakoś wyszło, że siedząc w domu z dużym brzuchem wzięło mnie na koralikowanie i powstała całkiem spora ilość wytworów. Nie wszystkie jednak zdążyłam dokończyć przed porodem, a teraz pewnie długo jeszcze nie będę miała na to szansy, bo musieliśmy zlikwidować mój warsztacik, żeby postawić w sypialni łóżeczko Młodego, eh. (Dla maszyny do szycia szukam miejsca w kuchni, bo jednak tak nic nie robić, to ja nie potrafię - obecnie intensywnie macham drutami, bo to nie wymaga specjalnego miejsca :)


Kolory koralików kojarzą mi się z rozgwieżdżonym nocnym niebem :D
Do bransoletki dodałam kilka kamyków - różowe to agaty, granatowe to turkusy. Do tego zawieszki- gwiazdka i serduszko.


Całość zapinana na magnetyczną kulkę - jak dla mnie magnesy to jedyne słuszne zapięcia bransoletek!


Nocne kolory wpisują się w temat wyzwania w Kreatywnym Kufrze - Gnijąca Panna Młoda, może mi się poszczęści :)


niedziela, 9 listopada 2014

Kobaltowe breloczki i Bartek

Gusta się zmieniają.  To już naukowo potwierdzony fakt :) Koraliki w tym intensywnym odcieniu granatu kupiłam dawno temu, gdy koleżanka z pracy zamówiła granatową bransoletkę.  Jednak wtedy zarówno jej, jak i mi kolor wydał się bardziej fioletowy i nie pasował do reszty niebieskich koralików. Więc ostatecznie nie zostały użyte. I tak sobie leżały w pudełku.  Aż tu nagle stwierdziłam, że mi się super podobają i sobie z nich coś wydziergam :)


Powstała szydełkowa kula (wewnątrz ma kulkę o średnicy 2cm). Użyłam dwóch odcieni- matowego i wersji bodajże rainbow. Do kulki dołożyłam kilka granatowych kamyków i powstał breloczek do kluczy.


Było mi mało tego koloru, więc domieszałam trochę koralików w różnych odcieniach różu,  dodalam zawieszki i powstał breloczek tym razem do torebki.



Teraz mam ładny komplet, który idealnie wpisał się w temat konkursu u Intensywnie Kreatywnej- Coś do torebki. Pracę zgłosiłam wpoczekamy na wyniki...


P.S. Czy wspominałam, że termin porodu mam na 8 listopada, czyli wczoraj?  No to syn się okazał człowiekiem bardzo punktualnym i od wczoraj jest już z nami :)
Przedstawiam Wam nowego członka naszej rodziny- oto Bartek:


poniedziałek, 3 listopada 2014

Sweterek z okrągłym karczkiem

Po skończeniu Błękitnej laguny na drutach musiało się znaleźć coś dla Młodej (sprawiedliwość musi być!), a że kusiło mnie dla odmiany zmierzyć się z tematem okrągłego karczku to wybór padł na Seamless Blue Felici Semple. Sweterek miałam na oku już od dawna, ale jakoś się tak nie składało :)


Włóczka to Alize Cotton Gold Batik Design, w kolorach jedynie słusznych, gdy chce się odpocząć od wszechogarniającego różu :). Druty nr 4. Bardzo mi się przyjemnie pracowało z tą włóczką, więc i sweterek szybko powstał (To było jeszcze we wrześniu :)). Zużyłam niecałe dwa motki - zostało mi kilka małych kłębuszków, bo trochę się pobawiłam z dobieraniem kolorów przy rękawach.
Jak wszystkie moje udziergi jest na Młodą ciut za duży, ale akurat w jej przypadku to mnie nie martwi :)


Fajnie się też dziergało okrągły karczek - sweterek ładnie leży, a nie było tyle zachodu z dodawaniem oczek na ramiona , co przy raglanie, czy metodzie na C.


Z tyłu jest zapięcie na mały guziczek, chociaż przy rozmiarze dekoltu, to bardziej pełni funkcję ozdobną niż użytkową.


Jesteśmy obie na razie zaopatrzone w swetry, czyli mogę teraz podziergać coś bardziej ozdobnego :)

piątek, 31 października 2014

Koralikowe wisiory

Tak mi się spodobało szydełkowanie kulek, że zaraz po pierwszej (wydziergałam ją na spotkaniu craftowym) powstała kolejna. Ta jest dwukolorowa srebrno-brązowawa, a kolory koralików się przenikają. Skorzystałam z gotowego wzoru znalezionego w sieci, ale ponieważ kulkę robiłam pod koniec sierpnia, to oczywiście już nie pamiętam gdzie wzór znalazłam :(
Kulka jest spora - na bazie kulki drewnianej 2cm, opleciona Toho 11/0.


Sama kulka powstała w nocy przed imprezą, bo zależało mi, żeby wystąpiła jako wisior do kreacji na wesele, na które szliśmy 31 sierpnia. Kolczyków już nie zdążyłam zrobić do kompletu (wtedy, bo na październikowe wesele już powstały :))


Oprawiłam też pierwszą kulkę. I tu muszę się przyznać, że przy nauce korzystałam z tutorialu znalezionego na stronie swiatkoralikow2.pl, a zapomniałam o tym wspomnieć przy pierwszym pokazaniu kulki :(



Dzieł koralikowych do pokazania mam jeszcze sporo, bo to najprostsze do zrobienia, gdy wielki brzuch ogranicza ruchy wszelakie :)

piątek, 24 października 2014

Błękitna laguna

Pod koniec lipca nabrałam oczka na mój wymarzony sweterek - lekki, luźny i w cud kolorze :) Na początku sierpnia na Mazurach go skończyłam (jak na mnie to ekspresowe tempo :)) Wiedziałam, że przy mojej niechęci do zszywania dzianiny muszę go zrobić bezszwowo od góry, a potem machnąć dwa rękawy na raz, żeby uniknąć syndromu drugiego rękawa. I tak moja natura wygrała, bo sweterek  przeleżał do połowy września czekając na pochowanie nitek :)


Sweter powstał jako mieszanka trzech różnych wzorów :) Podstawowa konstrukcja to On the beach. Pierwszy raz się zmierzyłam z metodą Contingious i mimo trzech dni rozpaczliwego robienia próbek i szukania metody dodawania oczek, która da najmniejsze dziury, to jestem zadowolona z tego, jak ładnie się kształtuje główka rękawa i pacha. Na pewno jeszcze coś w tej metodzie powstanie, bo rękaw i dekolt wychodzą ładniej niż przy raglanie.


Spiralne paski zaczerpnęłam ze wzoru Channel. Na rękawach już sobie darowałam, ale korpus jest dzięki nim fajnie urozmaicony.


Natomiast wykończenie dekoltu pochodzi z inspiracji swetrem Simple Summer Tweed.

Mimo takiego miksu całość wyszła całkiem całkiem :) No ale i tak sweter pójdzie do sprucia, bo mimo zrobienia próbki rozmiar wyszedł dużo za duży - moje ciążowe brzuszysko mieści się w nim swobodnie, więc nawet nie chcę myśleć jak później będzie na mnie wisiał (a przynajmniej taką mam nadzieję :)

Włóczka to Alize Cotton Gold, zużyłam 3 motki i kawałek, druty nr 5 (za następnym razem użyję jednak cieńszych drutów, bo wyszło trochę zbyt lejąco się).

A na deser Młoda naśladująca mamę:


Rośnie mi dziewiarski następca jak nic :D

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...