czwartek, 8 maja 2014

Wiosenne plażowe torbiszcze

Nadszedł maj i znów wywiało nas pod palmy :) A że każdy wyjazd musi być poprzedzony gorączkowym szyciem, tak też było i teraz.  Jeszcze w marcu dostałam od teściowej piękny materiał w łączkę i od razu wiedziałam, że powstanie z niego torba. Zaraz po powrocie zabrałam się za szycie,  ale jak zwykle zapał opadł pod koniec. Prawie skończona torba przeleżała ponad miesiąc! Standardowo kończyłam ją w dzień wyjazdu :)
Torba jest przeogromna! Po naładowaniu wszystkich potrzebnych rzeczy na plażę nie jestem w stanie jej unieść!  Jest nawet większa od Młodej :)
Ścianki usztywniłam fizeliną. W środku jest nawet podzewka z kieszonkami (jedna nawet z zamkiem! ), ale jej nie pokażę,  bo materiał jest niebieski w gwiazdki i pasuje jak pięść do nosa, ale innego pod ręką nie miałam :)
Do torby powstał wcześniej energetycznie zielony breloczek z koniczyną i dzwoneczkiem.
 
 
 
 

piątek, 18 kwietnia 2014

Sobotnie spotkanie z Weraph

Udaje nam się kontynuować nasze sobotnie spotkania craftowe (o poprzednim pisałam tu). Tym razem znów się spotkałyśmy w pracowni Yennene. Gościem honorowym :) była Weraph - mistrzyni koralikowania! To na jej tutorialach uczyłam się podstaw szydełkowych bransoletek. A teraz miałam możliwość konsultacji u źródła, hi hi :D Wiedziałam, że tego spotkania nie mogę ominąć! I się nie rozczarowałam.


Nauczyłam się szycia koralikowych kulek i oprawiania malutkich kaboszoników. Już mam głowę pełną pomysłów na przeróżne kolczyki!


Kuleczki mają około 12-13 mm średnicy, powstały z Toho 11. Już myślę nad uszyciem takich zupełnie tycich z Toho 15 :) Nie ma to jak mierzyć siły na zamiary :)


Udało mi się opleść dwa kaboszony. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia z czymś obok, żeby było widać jak są małe, nie zrobiłam też zdjęcia spodu - tam też są oplecione koraliki. 

I kilka zdęć ze spotkania, zrobionych przez Asię:

 

A na zjęciu od Plastusi widać moje ręce w akcji :)


I chyba już nie muszę dodawać, że odebrałam wczoraj z poczty zamówioną matę do koralikowania i mnóstwo nowych, niezbędnych koralików :D Będzie się działo!

Dzięki dziewczyny za spotkanie!

czwartek, 27 marca 2014

Sen pod chmurką

Młoda od jakiegoś czasu już śpi w dorosłym łóżku :) Wbrew naszym obawom jeszcze jej się nie udało z niego spaść. Jednakże tak się kręci w nocy, że głową podjeżdża do drewnianego zagłówka. Ustawiałam jej zapary z maskotek, ale wszystko się rozjeżdżało. Więc trzeba bylo uszyć poduchę na zagłówek!


Teraz śmiało można powiedzieć, że Młoda śpi z głową w chmurach:D Na poduszkę naszyłam gwiazdkowe cekiny z dostawy dóbr wszelakich od ciotki (to ta, co mi podarowała cud maszynę do szycia). Niestety nie są zbyt trwałe i jedna gwiazdka już straciła czubek :( Oby reszta przetrwała!


Ścianę na dłuższym boku łóżka od razu wyłożyłam poduchami związanymi tasiemkami, bo jakoś wizja Młodej opartej o zimną ścianę do mnie nie przemawiała. I tak zyskałyśmy fajne miejsce do wieczornego czytania bajek :)


Poducha powstała z nadmiaru turkusowego materiału odciętego z kieszeniowca, co zawisł na barierce. (Kieszeniowiec kupiłam za 3zł w Biedronce, jako długi pas materiału, który miał utrzymywać kieszenie wiszące przy łóżku, albo jakoś tak). Mam taki jeszcze jeden i na pewno go na coś innego przerobię, jako, że przy naszym łóżku nie mamy miejsca na takie wynalazki :) Ale w takiej cenie i w takim kolorze po prostu musiałam mieć ten materiał!


I tradycyjnie już zdjęcia musiałam pstrykać ekspresowo, bo aranżacja znikała:


wtorek, 11 marca 2014

Założyłam blokady :)

Pamiętacie idealną bransoletkę walentynkową? Nieśmiało zapowiadałam, że już kiełkują mi w głowie pomysły na jej udoskonalenie (ale czy można udoskonalić rzecz idealną?). Pierwsze ulepszenie wynikało z natury rzemyka - serduszkowe zawieszki się po nim ślizgały i zjeżdzały na spód bransoletki - wyglądało, jak bym miała na ręce same rzemyki :(
Więc założyłam im blokady :) To moje pierwsze podejście do peyote stich i chyba całkiem udane?


Potem poszłam za ciosem i wzbogaciłam ilość dyndadeł o kamienie i perły Swarovskiego, zawieszone na srebrnych kółeczkach (co by nie odchodzić od konwencji).
Jeszcze chodzi mi po głowie jedno ulepszenie, hihi :D



I co Wy na to? Ulepszyłam bransoletkę, czy ją skiepściłam?

czwartek, 6 marca 2014

Komu złowić rybkę?

Czasem jest tak, że wracam do domu zmęczona po pracy, M. jeszcze długo z pracy nie wróci, a tu Młoda żąda zabawy i rozrywek wszelakich. Na całe szczęście szycie jest dla niej rozrywką, a dla mnie jest to idealne rozwiązanie - mogę twórczo odpocząć :) Tylko pojawia się problem - co można szybko uszyć bez zbędnej fazy długiego planowania i krojenia materiałów??? Bo tego już Młoda za bardzo nie toleruje :)


Niedawno kupiłam trochę kolorowych filców, a poszukując prezentu na urodziny Młodej natknęłam się na zabawkową wędkę z rybkami. No i proszę - trybiki w mózgu zapracowały i w mgnieniu oka powstała nowa zabawka dla Młodej!


Teraz tak, jak dziadek może łowić rybki :D


Praktycznie oprócz filcu wszystko pochodzi z recyklingu. Cekiny z zapasów od ciotki, patyczek w wędce to uchwyt od balonu, magnesy zostały mi po dawnej fazie robienia magnesów na lodówkę (teraz lodówkę mam w zabudowie i po nic mi te magnesy :(


Szyjąc tak na szybko nie przemyślałam tylko jednej sprawy - magnes powinien być tylko jeden w wędce, a w rybkach powinny być tylko blaszki! A teraz efekt jest taki, że rybki też lgną do siebie nawzajem :) W sumie ułatwia to przechowywanie, bo rybki się nie gubią :) Czyli nie ma tego złego...

środa, 5 marca 2014

Bransoletka z różności

Czasem jest tak, że nawlekę koralików za dużo i potem żal je ściągać z nici. Zwłaszcza, że kolory są już wymieszane, a ja nie mam zapędów kopciuszka do wydziubywania i segregowania tycich bestii :) Tak więc powstają cieniutkie sznurki - czasem starczy na cztery koraliki, a czasem nawet na pięć. Z takich resztek powstała dzisiejsza bransoletka.



W projekcie udział wzięły:
- dwa węże z resztek po breloczkch: tym i tym.
- rzemyk z lampworkiem od Yennene i kuleczkami
- łańcuszek, który w sumie mało widać :)
- zapięcie magnetyczne w formie kulki


Wyszło dosyć na bogato :) Efekt mnie bardzo zadowala, więc pewnie to nie będzie ostatnia taka! W rzeczywistości kolory bransoletek koralikowych dość mocno się różnią - jedna jest ciemniejsza i przygaszona, druga bardziej się mieni i błyska. Na zdjęciach wyszły prawie identycznie :(


A Wam się podoba?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...