Ciotka od której dostałam maszynę do szycia jest przewodnikiem po Trójmieście i jako lokalna patriotka nosi głównie bursztynową biżuterię. A że w grudniu (!) miała urodziny, obiecałam, że zrobię jej pasującą bransoletkę :)
Zapięcie oczywiście magnetyczne, jest dość gruba. Kolory określiłabym jako słońce w bursztynie :D
Odcieni koralików jest tu sporo, ale ciężko im zrobić zadowalające zdjęcie :( Kiedy w końcu wyjdzie słońce???
piątek, 21 lutego 2014
czwartek, 20 lutego 2014
Proste bransoletki
Na szybko powstały dwie bransoletki. Jedna to zwykły gruby rzemyk z zapięciem na wciskany sztyft. Do tego koralik pandoropodobny. Całość bardzo prosta, ale jak dla mnie idealna :) Nosi się bardzo wygodnie, a do tego świetnie się komponuje z innymi bransoletkami.
Druga powstała z tego tutorialu. Wykorzystałam lampwork Yennene i kuleczkowe łańcuszki z butów - wiedziałam, że w końcu na coś się przydadzą :)
Taka prosta plecionka, a całkiem miło się ją robiło.
Mam pomysł na jeszcze kilka podobnych plecionek, tylko gdzie znaleźć czas na to wszystko?!
Druga powstała z tego tutorialu. Wykorzystałam lampwork Yennene i kuleczkowe łańcuszki z butów - wiedziałam, że w końcu na coś się przydadzą :)
Taka prosta plecionka, a całkiem miło się ją robiło.
Mam pomysł na jeszcze kilka podobnych plecionek, tylko gdzie znaleźć czas na to wszystko?!
środa, 19 lutego 2014
Ręcznie farbowana ściereczka do naczyń
Pamiętacie nasze styczniowe craftowe spotkanie i ręcznie farbowane włóczki/materiały? Z najmniejszej szmatki od razu powstało bardzo praktyczne coś - przecież żadna kuchnia nie może się obejść bez ściereczki do wycierania naczyń!
Nawet kolory się idealnie zgrały - farbowanie wyszło w żółte plamy na błękitnym tle :)
Ja tylko obrzuciłam brzegi żeby się nie strzępiło i doszyłam rzepa do mocowania (Jakoś żadne haczyki w zabawce dla dwulatki do mnie nie przemawiały)
Młoda jest bardzo zadowolona i użytkuje rzecz zgodnie z przenaczeniem :D
A żeby nikt nam nie zarzucił, że wychowujemy przyszłą Matkę Polkę, co tylko w garach by siedziała, to dodam, że ostatnio często się zdarzają awarie autka - trzeba wtedy auto ustawić na kanał i wyciągnąć skrzynkę z narzędziami :) A, wizyty hydraulika w kuchni też bywają, bo Młoda zgłasza, że woda jest tylko zimna i też trzeba kluczem francuskim pomajstrować pod zlewem :D
Nawet kolory się idealnie zgrały - farbowanie wyszło w żółte plamy na błękitnym tle :)
Ja tylko obrzuciłam brzegi żeby się nie strzępiło i doszyłam rzepa do mocowania (Jakoś żadne haczyki w zabawce dla dwulatki do mnie nie przemawiały)
Młoda jest bardzo zadowolona i użytkuje rzecz zgodnie z przenaczeniem :D
A żeby nikt nam nie zarzucił, że wychowujemy przyszłą Matkę Polkę, co tylko w garach by siedziała, to dodam, że ostatnio często się zdarzają awarie autka - trzeba wtedy auto ustawić na kanał i wyciągnąć skrzynkę z narzędziami :) A, wizyty hydraulika w kuchni też bywają, bo Młoda zgłasza, że woda jest tylko zimna i też trzeba kluczem francuskim pomajstrować pod zlewem :D
poniedziałek, 17 lutego 2014
Kosz na ziemniaki i 11 kłębków szczęścia
Już jakiś czas temu dostałam od mamy stary kosz do zbierania ziemniaków. Przeleżał sobie w piwnicy, nabrał mocy urzędowej, aż w końcu się zebrałam w sobie i go pieczołowicie wyczyściłam. Teraz się pięknie prezentuje :)
Jeszcze się zastanawiam, czy by go nie poprzecierać białą farbą, ale chyba zostawię, tak jak jest. Jak myślicie?
A w sumie to mnie zmotywowała dostawa grubych, bawełnianych sznurków, o których już myślałam od długiego czasu, ale nie mogłam znaleźć w żadnym sklepie. I teraz mam 11 kłębków wymarzonego sznurka! Niedawno udało mi się zakupić grubaśne szydełka i mogę zacząć dziergać kosze...
Jeszcze się zastanawiam, czy by go nie poprzecierać białą farbą, ale chyba zostawię, tak jak jest. Jak myślicie?
A w sumie to mnie zmotywowała dostawa grubych, bawełnianych sznurków, o których już myślałam od długiego czasu, ale nie mogłam znaleźć w żadnym sklepie. I teraz mam 11 kłębków wymarzonego sznurka! Niedawno udało mi się zakupić grubaśne szydełka i mogę zacząć dziergać kosze...
sobota, 15 lutego 2014
Wymarzony prezent walentynkowy
Generalnie nie przepadam za kiczowatością walentynek, ale każda okazja jest dobra, żeby dostać prezent :) Udało mi się namówić mojego M. na sprezentowanie mi cudnej bransoletki z Pracowni Garderoba! (Jakiś czas temu dał się namówić na ręcznie farbowane włóczki, teraz bransoletka, kto wie - może za kilka lat kupi mi Porsche? hihi) Ale do rzeczy. Od dawna podziwiałam srebrne bransoletki Dominiki. Wymarzyłam sobie taką z trzema serduszkami. Omówiłyśmy temat, zamówiłam i zupełnym przypadkiem poczta polska dostarczyła ją w same walentynki!!! Wracam po pracy, a tu czeka na mnie pięknie zapakowana paczuszka:
A w niej metalowe pudełeczko, w nim woreczek, w woreczku zawinięta bransoletka:
Wyszła idealnie, dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam!
Dominika dorzuciła jeszcze śliczną zawieszkę z labradorytem:
Dziękuję Ci mężu i Dominiko :D
P.S. Nie byłabym sobą, jak bym już nie zaczęła kombinować jak tu udoskonalić tą idealną bransoletkę :D
A w niej metalowe pudełeczko, w nim woreczek, w woreczku zawinięta bransoletka:
Wyszła idealnie, dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam!
Dominika dorzuciła jeszcze śliczną zawieszkę z labradorytem:
Dziękuję Ci mężu i Dominiko :D
P.S. Nie byłabym sobą, jak bym już nie zaczęła kombinować jak tu udoskonalić tą idealną bransoletkę :D
piątek, 14 lutego 2014
Uszyłam sobie notes :)
Telefony zrobiły się tak mądre i wszechstronne, że przestałam używać tradycyjnego kalendarza i wszystko zapisuję w telefonie. Pozostała tylko kwestia zapisania sobie różnych istotnych haseł, numerów i adresów, które byłyby nie do odtworzenia w przypadku zgubienia/kradzieży telefonu :( Więc uszyłam sobie niewielki notesik, pasujący do torebkowego kompletu:
Uszyłam okładkę z pseudo zamszowego materiału, na wierzchu ptaśkowa aplikacja - tym razem już podkleiłam ją fizeliną i nic się nie marszczyło przy szyciu :)
Co by nie było za łatwo, to sam notes też sobie uszyłam :D Nie wyszło może idealnie równo, ale nie miałam czym przyciąć tylu kartek na raz, ale jak na pierwszy raz, to jest OK.
Bardzo mi zależało, żeby notes zamykał się na gumkę, a jednocześnie chciałam wykorzystać turkusową tasiemkę - tą samą, co przy reszcie kompletu. Chwilkę pogłówkowałam i powstała gumko-tasiemka :)
W trakcie użytkowania dorobiłam też zakładki z washi tape - tego już niestety na zdjęciach nie uwieczniłam. Planuję jeszcze z tyłu dorobić kieszonkę na drobne karteluszki/ wizytówki itp., ale to kiedy indziej :)
W sumie jestem bardzo zadowolona - notesik sprawdza się świetnie!
Pozostaje mi tylko jeszcze uszyć dawno planowaną torbę do kompletu, ehhh...
Uszyłam okładkę z pseudo zamszowego materiału, na wierzchu ptaśkowa aplikacja - tym razem już podkleiłam ją fizeliną i nic się nie marszczyło przy szyciu :)
Co by nie było za łatwo, to sam notes też sobie uszyłam :D Nie wyszło może idealnie równo, ale nie miałam czym przyciąć tylu kartek na raz, ale jak na pierwszy raz, to jest OK.
Bardzo mi zależało, żeby notes zamykał się na gumkę, a jednocześnie chciałam wykorzystać turkusową tasiemkę - tą samą, co przy reszcie kompletu. Chwilkę pogłówkowałam i powstała gumko-tasiemka :)
W trakcie użytkowania dorobiłam też zakładki z washi tape - tego już niestety na zdjęciach nie uwieczniłam. Planuję jeszcze z tyłu dorobić kieszonkę na drobne karteluszki/ wizytówki itp., ale to kiedy indziej :)
W sumie jestem bardzo zadowolona - notesik sprawdza się świetnie!
Pozostaje mi tylko jeszcze uszyć dawno planowaną torbę do kompletu, ehhh...
środa, 12 lutego 2014
Zapraszamy na herbatkę z ciasteczkiem
Młodej do drugich urodzin jeszcze trochę zostało, ale pierwszy prezent już dostała - kuchnię z pełnym wyposażeniem! Jest nawet czajnik elektryczny :) Jajo chwilowo poszło w odstawkę, a głównym punktem codziennych zabaw stała się kuchnia. Teraz Młoda może swoim misiom i lali gotować obiadki, piec chlebek w piekarniku (zupełnie jak mamusia :)), a co najważniejsze serwować herbatkę.
Kuchenka fajnie bulgocze, jak się gotuje wodę, a potem nawet głośno gwiżdże! I tylko nie wiedzieć czemu, Młoda stawia czajnik elektryczny na płycie grzewczej. Jakoś jej to nie robi różnicy :)
No więc trzeba było wymyślić jakieś wypełnienie do filiżanek :D Zapraszamy więc na herbatkę ekspresową ULIpton z ciasteczkiem maślano-czekoladowym:
Zdjęcia samej herbatki trudno było zrobić, bo Młoda bardzo się denerwowała, jak wyjmowałam torebkę z filiżanki - herbata ma być w filiżance, koniec, kropka!
Teraz Młoda pieczołowicie ustawia filiżanki na spodeczkach, wkłada torebki herbaty, zalewa wrzątkiem z czajnika i z namaszczeniem, w drżących rączkach zanosi herbatkę do degustacji wybranej ofierze :) Oj, opiłam się już tej herbatki do rozpuku!
A wczoraj na topie było gotowanie budyniu :)
Kuchenka fajnie bulgocze, jak się gotuje wodę, a potem nawet głośno gwiżdże! I tylko nie wiedzieć czemu, Młoda stawia czajnik elektryczny na płycie grzewczej. Jakoś jej to nie robi różnicy :)
No więc trzeba było wymyślić jakieś wypełnienie do filiżanek :D Zapraszamy więc na herbatkę ekspresową ULIpton z ciasteczkiem maślano-czekoladowym:
Zdjęcia samej herbatki trudno było zrobić, bo Młoda bardzo się denerwowała, jak wyjmowałam torebkę z filiżanki - herbata ma być w filiżance, koniec, kropka!
Teraz Młoda pieczołowicie ustawia filiżanki na spodeczkach, wkłada torebki herbaty, zalewa wrzątkiem z czajnika i z namaszczeniem, w drżących rączkach zanosi herbatkę do degustacji wybranej ofierze :) Oj, opiłam się już tej herbatki do rozpuku!
A wczoraj na topie było gotowanie budyniu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















