Od dawna chciałam zrobić sweter robiony od góry, tylko z lekka przerażało mnie to wyliczanie oczek, no i rozmiar na dorosłego trochę mnie peszył. Gdy zobaczyłam prześliczny sweterek zrobiony przez Lete, to aż zatupałam nogami z chęci spróbowania. Bałam się tylko opisu po angielsku, ale trochę poszperałam w necie i udało się przetłumaczyć. Darowałam sobie robienie próbek, ponieważ robiłam go jeszcze będąc w ciąży i nie miałam bladego pojęcia, jaki rozmiar będzie potrzebny :)
Fajnie się robi taki mały sweterek, bo efekt widać bardzo szybko :)
A tu już zdjęcie na modelce - jak widać rozmiar trafiony idealnie, szkoda tylko, że Ula właściwie go nie nosi - w domu jest za ciepło, a na spacer ma gruby kombinezon, więc sweterek się nie mieści. Pozostaje tylko satysfakcja mamusi z udanej robótki :)
I jeszcze fotka na tle fotograficznego kocyka - narobiłam się przy nim, to teraz trzeba go wykorzystać :)
Włóczka Elian mimi color - 100% akryl, rozmiar drutów nieznany, bo stare i nieopisane.
Sprawiłam sobie wielkanocny prezent - kupiłam zestaw drutów Knit Pro z elastyczną, odkręcaną żyłką. Przyzwyczajona do starych drutów z grubą i sztywną żyłką, jestem nimi po prostu zachwycona! No i ten fuksjowy kolorek :)
P.S. Wspaniała torba jest do wygrania u Natki:
wtorek, 27 marca 2012
piątek, 16 marca 2012
Raz kozie śmierć
Karmiąca matka ma przechlapane. Przynajmniej przez pierwsze 6 tygodni. Lista rzeczy, które można jeść bez obawy, że dziecku coś zaszkodzi jest bardzo krótka. Dla mnie, jako osoby kochającej eksperymenty kulinarne i w ogóle jedzenie to droga przez mękę. Najbardziej doskwiera mi brak produktów mlecznych - ach ten twarożek i mleczko...
Tak więc jem królika w różnej postaci, piekę własny chleb na zakwasie, jajka kupujemy prosto od kury, a nie z hipermarketu, szynkę mam zrobioną własnoręcznie i uwędzoną przez mojego tatę, mięso na mielone sami mielimy, a nabiał krowi zastąpiłam kozim. Na początku trochę mi ta kozizna nie smakowała, ale szybko się przekonałam :) Dziecko bez kolek i różnych wysypek to rzecz bezcenna :)
Z eksperymentów nie zrezygnowałam i upiekłam już owsiane ciasteczka bez mleka, usmażyłam naleśniki na wodzie i nawet były już racuchy z jabłkiem bez mleka :) W akcie desperacji upiekłam pizze ze szpinakiem i kozią fetą.
Mojemu M. udało się kupić twaróg kozi i zastanawiając się z czym go można połączyć przypomniałam sobie o zamrożonej dyni.
Znów usmażyłam naleśniki na wodzie z dodatkiem mąki razowej, co by było zdrowiej :) A nadzienie zrobiłam z koziego twarożku i upieczonej dyni. W poszukiwaniu pasujących przypraw obwąchałam zawartości różnych słoiczków. Na początku spodobała mi się garam masala, ale ostatecznie stanęło na marokańskiej ras-el-hanout. Kupiłam ją na dwóch różnych straganach i jedna jest bardziej cynamonowa, a druga bardziej wytrawna. Tu bardziej mi pasowała wersja cynamonowa.
Połączenie smaków dało bardzo ciekawy efekt - gorąco polecam nie tylko matkom karmiącym :)
Mój M. tak się rozpędził w dostarczaniu mi zdrowej żywności bez chemii i konserwantów, że teraz zanim coś kupi to czyta etykiety, aby w składzie produktu nie było zbędnych dodatków. Dobrze jest być świadomym konsumentem :)
Tak więc jem królika w różnej postaci, piekę własny chleb na zakwasie, jajka kupujemy prosto od kury, a nie z hipermarketu, szynkę mam zrobioną własnoręcznie i uwędzoną przez mojego tatę, mięso na mielone sami mielimy, a nabiał krowi zastąpiłam kozim. Na początku trochę mi ta kozizna nie smakowała, ale szybko się przekonałam :) Dziecko bez kolek i różnych wysypek to rzecz bezcenna :)
Z eksperymentów nie zrezygnowałam i upiekłam już owsiane ciasteczka bez mleka, usmażyłam naleśniki na wodzie i nawet były już racuchy z jabłkiem bez mleka :) W akcie desperacji upiekłam pizze ze szpinakiem i kozią fetą.
Mojemu M. udało się kupić twaróg kozi i zastanawiając się z czym go można połączyć przypomniałam sobie o zamrożonej dyni.
Znów usmażyłam naleśniki na wodzie z dodatkiem mąki razowej, co by było zdrowiej :) A nadzienie zrobiłam z koziego twarożku i upieczonej dyni. W poszukiwaniu pasujących przypraw obwąchałam zawartości różnych słoiczków. Na początku spodobała mi się garam masala, ale ostatecznie stanęło na marokańskiej ras-el-hanout. Kupiłam ją na dwóch różnych straganach i jedna jest bardziej cynamonowa, a druga bardziej wytrawna. Tu bardziej mi pasowała wersja cynamonowa.
Połączenie smaków dało bardzo ciekawy efekt - gorąco polecam nie tylko matkom karmiącym :)
Mój M. tak się rozpędził w dostarczaniu mi zdrowej żywności bez chemii i konserwantów, że teraz zanim coś kupi to czyta etykiety, aby w składzie produktu nie było zbędnych dodatków. Dobrze jest być świadomym konsumentem :)
poniedziałek, 12 marca 2012
Szydełkiem i pisakiem
Ostatnimi czasy sporo macham szydełkiem i jak zobaczyłam na blogu CraftLadies tutorial na zrobienie bransoletek szydełkiem trochę inaczej to postanowiłam spróbować :) Moje bransoletki w technice Broomstick:
Link do bloga z tutorialem jest tu. Chociaż dla mnie bardziej czytelny był sposób zaprezentowany na tym filmiku. Najwięcej kłopotu miałam z dobraniem narzędzia na którym się szydełkuje, ponieważ nie posiadam tak grubych drutów/szydełka jakie mają w tutorialach. Próbowałam na rączce od szczotki do włosów, ale była za gruba. W końcu sprawdził się pisak do CD :)
Na szybko powstały dwie bransoletki, z pierwszej lepszej wełny, jaka wpadła mi w ręce. Sposób robienia spodobał mi się na tyle, że na pewno powstaną kolejne. Już nawet zarekwirowałam mamie całe pudło starych guzików :)
Szkoda tylko, że nadal nie mam czasu (a może i chęci) żeby zgłębić instrukcję do aparatu, bo te kłopoty ze złapaniem ostrości są bardzo frustrujące...
Link do bloga z tutorialem jest tu. Chociaż dla mnie bardziej czytelny był sposób zaprezentowany na tym filmiku. Najwięcej kłopotu miałam z dobraniem narzędzia na którym się szydełkuje, ponieważ nie posiadam tak grubych drutów/szydełka jakie mają w tutorialach. Próbowałam na rączce od szczotki do włosów, ale była za gruba. W końcu sprawdził się pisak do CD :)
Na szybko powstały dwie bransoletki, z pierwszej lepszej wełny, jaka wpadła mi w ręce. Sposób robienia spodobał mi się na tyle, że na pewno powstaną kolejne. Już nawet zarekwirowałam mamie całe pudło starych guzików :)
Szkoda tylko, że nadal nie mam czasu (a może i chęci) żeby zgłębić instrukcję do aparatu, bo te kłopoty ze złapaniem ostrości są bardzo frustrujące...
poniedziałek, 5 marca 2012
Brocha
Mała Skrzetuska nie daje nam zbyt dużo wolnego czasu, więc kolejny kocyk powstaje w tempie kilku słupków pomiędzy karmieniami. Dobrze, że jeszcze w ciąży natworzyłam na zapas, to będę miała co pokazywać :)
Na okoliczność sesji z brzuszkiem powstała różowo-biało-liliowa brocha. Pierwotnie miała być dodatkiem do opaski na włosy, ale wyszła zbyt duża. Tak mnie trochę poniosło :) Zdjęć z sesji nie pokażę, bo są trochę roznegliżowane. Tutaj broszka sama w sobie:
I ujęcia z innych stron, bo z każdej dominuje trochę inny kolor:
A dlaczego mała Ula zyskała przydomek Skrzetuska? Bo właściwie nie płacze, tylko skrzeczy :)
Na okoliczność sesji z brzuszkiem powstała różowo-biało-liliowa brocha. Pierwotnie miała być dodatkiem do opaski na włosy, ale wyszła zbyt duża. Tak mnie trochę poniosło :) Zdjęć z sesji nie pokażę, bo są trochę roznegliżowane. Tutaj broszka sama w sobie:
I ujęcia z innych stron, bo z każdej dominuje trochę inny kolor:
A dlaczego mała Ula zyskała przydomek Skrzetuska? Bo właściwie nie płacze, tylko skrzeczy :)
wtorek, 28 lutego 2012
22.02.2012
Z dumą się pochwalę - w środę 22.02.2012 przyszła na świat nasza córcia Ula!!! Już jesteśmy w domu i poza obsługą dziecka na niewiele mamy czas. Na niewiele - ale kolejny kocyk dla córci w przerwach między karmieniami i przewijaniami powstaje :)
Jeszcze przed porodem uszyłam napis do powieszenia nad łóżeczkiem przyszłej właścicielki. Wyszedł troszkę koślawo, może kiedyś będzie mi się chciało uszyć lepszy. Albo i nie :)
A tu już Ula we własnej osobie:
Swoją drogą - fajną ma datę urodzin :)
Jeszcze przed porodem uszyłam napis do powieszenia nad łóżeczkiem przyszłej właścicielki. Wyszedł troszkę koślawo, może kiedyś będzie mi się chciało uszyć lepszy. Albo i nie :)
A tu już Ula we własnej osobie:
Swoją drogą - fajną ma datę urodzin :)
sobota, 18 lutego 2012
Materiałowe pudełko
I kolejny efekt oglądania bloga CraftLadies :) Tym razem natrafiłam na tutorial, jak uszyć materiałowe pudełko. Wpisało się to idealnie w to, o czym myślałam od dłuższego czasu, tylko nie bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać. Okazało się to całkiem proste :)
A oto efekt:
Znane już materiały z Ikei, w środku usztywnione jedną warstwą fizeliny. Wymiary około 19 na 14cm.
Pudełko stanie na półeczce nad łóżeczkiem córci. To była taka mała odskocznia od ciągłego szydełkowania i drutowania :)
A oto efekt:
Znane już materiały z Ikei, w środku usztywnione jedną warstwą fizeliny. Wymiary około 19 na 14cm.
Pudełko stanie na półeczce nad łóżeczkiem córci. To była taka mała odskocznia od ciągłego szydełkowania i drutowania :)
wtorek, 14 lutego 2012
Balerinki
Żeby nie było, że wszystko ostatnio robię dla córci, to zrobiłam też coś dla siebie :) Szukałam zastosowania dla ostatniego, najgrubszego kłębka Medusy i natknęłam się na Craftladies na tutorial na szydełkowe balerinki. Oto moja wersja:
Włóczka Medusa (bawełna z akrylem), szydełko 3,5mm. Zużyłam niecały motek, do wykończeń poszły resztki z kocyka - nic się u mnie nie zmarnuje :)
Wzór nieco zmodyfikowałam, bo w niektórych momentach nie bardzo zrozumiałam co autorka miała na myśli, no i robiłam z innej grubości włóczki.
Brzegi balerinek dla zabezpieczenia przed rozciąganiem obrobiłam szydełkiem 2,5mm oczkami rakowymi - bardzo podoba mi się efekt "ząbków".
Nie podobał mi się sposób zrobienia pięty - zszycie tego co zostało, bo wychodził pusty róg. Więc pokombinowałam ze słupkami złączonymi górą, dzięki czemu rządy się zwęziły i teraz robótka ładnie okala piętę. Nie obyło się przy tym wszystkim bez ciągłego prucia i poprawek, więc trochę potrwało zrobienie pierwszego kapcia. Dobrze, że drugi poszedł już szybko :)
Efekt mi się podoba, do tego stopnia, że postanowiłam się z Wami podzielić sposobem na takie kapcie :) Moje są w rozmiarze 40, ale robione z bardzo grubej włóczki, dlatego trzeba po prostu przymierzać robótkę do nogi i modyfikować liczbę rzędów/słupków.
Oto wzór jak zrobić podobne balerinki:
rz 1: 5 oczek łańcuszka (oł) zamknąć w kółko oczkiem ścisłym (oś)
rz 2: 3 oł, 7 słupków (sł) w kółko, zamknąć oś
rz 3: 3oł, po 2 sł w każdy słupek - nie wiem jak, ale wyszło mi łącznie 18 słupków :), zamknąć oś
rz 4: 3oł, po 2 sł w każdy słupek, łącznie 36 słupków (ilość słupków należy zmodyfikować, tak żeby okalały palce stopy), nie zamykać oczkiem ścisłym
rz 5 do 9: dalej robimy po spirali słupkami, bez dodawania kolejnych sł. Rzędów zrobić tyle, na ile głęboki ma być przód kapcia. Ja zrobiłam niewiele, bo chciałam mieć efekt balerinkowy.
rz 10: odwrócić robótkę, 3oł, 1 sł w ten sam słupek, 20 sł w każdy kolejny sł.
rz 11 do 16: tak samo jak rz 10 - robimy korpus kapci
rz 17 do 24: jak poprzedni, ale w przedostatnim słupku każdego rzędu robimy podwójny słupek - pięta musi być trochę wyższa, żeby kapeć się nie zsuwał
rz 25: j.w. ale bez dodania słupka
rz 26: zmniejszamy zakończenie pięty - 3oł, 1 sł w ten sam sł, 9 sł, 4 razy po 2 sł złączone górą, 11 sł
rz 27: 3oł, 1 sł w ten sam sł, 5 sł, 6 razy po 2 sł złączone górą, 7 sł
Połączyć brzegi pięty półsłupkami - szew powinien przebiegać wewnątrz kapcia.
Wykończyć brzegi balerinek rzędem oczek ścisłych i drugim rzędem oczek rakowych - oba dość ciasno, najlepiej cieńszym szydełkiem.
Mam nadzieję, że wytłumaczyłam dosyć jasno, jak nie, to proszę pytać. Powodzenia!
Włóczka Medusa (bawełna z akrylem), szydełko 3,5mm. Zużyłam niecały motek, do wykończeń poszły resztki z kocyka - nic się u mnie nie zmarnuje :)
Wzór nieco zmodyfikowałam, bo w niektórych momentach nie bardzo zrozumiałam co autorka miała na myśli, no i robiłam z innej grubości włóczki.
Brzegi balerinek dla zabezpieczenia przed rozciąganiem obrobiłam szydełkiem 2,5mm oczkami rakowymi - bardzo podoba mi się efekt "ząbków".
Nie podobał mi się sposób zrobienia pięty - zszycie tego co zostało, bo wychodził pusty róg. Więc pokombinowałam ze słupkami złączonymi górą, dzięki czemu rządy się zwęziły i teraz robótka ładnie okala piętę. Nie obyło się przy tym wszystkim bez ciągłego prucia i poprawek, więc trochę potrwało zrobienie pierwszego kapcia. Dobrze, że drugi poszedł już szybko :)
Efekt mi się podoba, do tego stopnia, że postanowiłam się z Wami podzielić sposobem na takie kapcie :) Moje są w rozmiarze 40, ale robione z bardzo grubej włóczki, dlatego trzeba po prostu przymierzać robótkę do nogi i modyfikować liczbę rzędów/słupków.
Oto wzór jak zrobić podobne balerinki:
rz 1: 5 oczek łańcuszka (oł) zamknąć w kółko oczkiem ścisłym (oś)
rz 2: 3 oł, 7 słupków (sł) w kółko, zamknąć oś
rz 3: 3oł, po 2 sł w każdy słupek - nie wiem jak, ale wyszło mi łącznie 18 słupków :), zamknąć oś
rz 4: 3oł, po 2 sł w każdy słupek, łącznie 36 słupków (ilość słupków należy zmodyfikować, tak żeby okalały palce stopy), nie zamykać oczkiem ścisłym
rz 5 do 9: dalej robimy po spirali słupkami, bez dodawania kolejnych sł. Rzędów zrobić tyle, na ile głęboki ma być przód kapcia. Ja zrobiłam niewiele, bo chciałam mieć efekt balerinkowy.
rz 10: odwrócić robótkę, 3oł, 1 sł w ten sam słupek, 20 sł w każdy kolejny sł.
rz 11 do 16: tak samo jak rz 10 - robimy korpus kapci
rz 17 do 24: jak poprzedni, ale w przedostatnim słupku każdego rzędu robimy podwójny słupek - pięta musi być trochę wyższa, żeby kapeć się nie zsuwał
rz 25: j.w. ale bez dodania słupka
rz 26: zmniejszamy zakończenie pięty - 3oł, 1 sł w ten sam sł, 9 sł, 4 razy po 2 sł złączone górą, 11 sł
rz 27: 3oł, 1 sł w ten sam sł, 5 sł, 6 razy po 2 sł złączone górą, 7 sł
Połączyć brzegi pięty półsłupkami - szew powinien przebiegać wewnątrz kapcia.
Wykończyć brzegi balerinek rzędem oczek ścisłych i drugim rzędem oczek rakowych - oba dość ciasno, najlepiej cieńszym szydełkiem.
Mam nadzieję, że wytłumaczyłam dosyć jasno, jak nie, to proszę pytać. Powodzenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


