Uszył się kieszonkowiec, z jedną dużą i dwoma mniejszymi kieszonkami.
Do mocowania służą dwa paski na rzepy. Obszyty lamówką (ciut za wąską, ale większej nie było :)
Usztywniony trzema warstwami fizeliny, na których poćwiczyłam pikowanie. Trochę mi się momentami marszczyło, ale jak na pierwszy raz to chyba nie najgorzej?
Łóżeczko jeszcze nieskręcone, więc nie ma jak zaprezentować na miejscu docelowym :)
Tkaniny z Ikei, z działu dzieciowego. Co by tu jeszcze z nich uszyć, bo zostało całkiem sporo?
środa, 25 stycznia 2012
piątek, 20 stycznia 2012
Druty kontra szydełko
Lubię robić zarówno na drutach, jak i szydełkować. Powstały więc dwie czapeczki, z tej samej włóczki.
Pierwszy kapelutek na szydełku (nie ma jeszcze na kim zmierzyć, więc wymiary są na oko, oby pasował)
Druga czapeczka natomiast na drutach, robiona na okrągło, na drutach pończoszniczych (chyba tak się nazywa 5 krótkich drutów?). Nie jestem z niej zadowolona, następnym razem po ściągaczu przerobię rząd lewych, może wtedy będzie ładniej się wywijał. Muszę też poszukać lepszego sposobu zrzucania oczek przy górze, bo takie wyraźne kreski nie bardzo mi się podobają. Zna ktoś lepszą metodę?
Bardzo chciałabym się nauczyć robić swetry metodą raglanu od góry, bo zawsze nienawidziłam zszywania swetrów i pewnie dlatego zawsze przerywałam robotę pod koniec robienia drugiego rękawa. Nadal jeszcze gdzieś straszy ostatni kadłubek-jednoręki bandyta :)
P.S. candy wełenkowe u Aneczki
Pierwszy kapelutek na szydełku (nie ma jeszcze na kim zmierzyć, więc wymiary są na oko, oby pasował)
Druga czapeczka natomiast na drutach, robiona na okrągło, na drutach pończoszniczych (chyba tak się nazywa 5 krótkich drutów?). Nie jestem z niej zadowolona, następnym razem po ściągaczu przerobię rząd lewych, może wtedy będzie ładniej się wywijał. Muszę też poszukać lepszego sposobu zrzucania oczek przy górze, bo takie wyraźne kreski nie bardzo mi się podobają. Zna ktoś lepszą metodę?
Bardzo chciałabym się nauczyć robić swetry metodą raglanu od góry, bo zawsze nienawidziłam zszywania swetrów i pewnie dlatego zawsze przerywałam robotę pod koniec robienia drugiego rękawa. Nadal jeszcze gdzieś straszy ostatni kadłubek-jednoręki bandyta :)
P.S. candy wełenkowe u Aneczki
Etykiety:
na drutach,
szydełkiem
wtorek, 17 stycznia 2012
Poducha
A teraz znów o szyciu :) Przy ostatniej bytności w Ikei zakupiłam dwie tkaniny z końcówek serii. Obie dość grube i sztywne. Kupując jeszcze nie wiedziałam co z nich powstanie- ot, po prostu mi się spodobały. Zakup całkowicie spontaniczny. Też tak macie?
Długo się nie zastanawiałam i postanowiłam je połączyć i uszyć poduszkę. Oto i ona:
Kolory na zdjęciu wyszły takie sobie, brak światła daje się we znaki. Pasiasta część jest troszkę bardziej różowawa. Zaszalałam i na łączeniu wszyłam dodatkowo koronkę. Jestem z siebie bardzo dumna, bo wyszło wyjątkowo prosto :) (na zdjęciu troszkę zaburza perspektywa)
Być może powstanie druga poducha do kompletu, bo jeszcze zostało mi sporo wypełnienia.
Jak Wam się podoba takie połączenie wzorów?
Długo się nie zastanawiałam i postanowiłam je połączyć i uszyć poduszkę. Oto i ona:
Kolory na zdjęciu wyszły takie sobie, brak światła daje się we znaki. Pasiasta część jest troszkę bardziej różowawa. Zaszalałam i na łączeniu wszyłam dodatkowo koronkę. Jestem z siebie bardzo dumna, bo wyszło wyjątkowo prosto :) (na zdjęciu troszkę zaburza perspektywa)
Być może powstanie druga poducha do kompletu, bo jeszcze zostało mi sporo wypełnienia.
Jak Wam się podoba takie połączenie wzorów?
Etykiety:
szycie
wtorek, 10 stycznia 2012
Drutowa odmiana
Ostatnio ciągle szyję, więc dla odmiany pokażę coś, co już dawno zrobiłam na drutach, czyli komin. Jest dosyć wąski i w miarę ciasno otula szyję - tak jak lubię :)
Jedynie wełna sprawiła mi niemiłą niespodziankę. Mimo napisu superwash, wzięła się i lekko sfilcowała w praniu. Mój błąd - jednak programy do prania wełny i rzeczy delikatnych, mimo tej samej temperatury, siły wirowania i czasu prania różnią się od siebie :( Mam nauczkę na przyszłość, żeby jednak nie kombinować i prać wełnę na programie dla wełny. A szkoda, bo to była super milutka i mięciutka wełna merino :(
Jeszcze trochę mi jej zostało, więc w planach są mitenki i czapka...
Jedynie wełna sprawiła mi niemiłą niespodziankę. Mimo napisu superwash, wzięła się i lekko sfilcowała w praniu. Mój błąd - jednak programy do prania wełny i rzeczy delikatnych, mimo tej samej temperatury, siły wirowania i czasu prania różnią się od siebie :( Mam nauczkę na przyszłość, żeby jednak nie kombinować i prać wełnę na programie dla wełny. A szkoda, bo to była super milutka i mięciutka wełna merino :(
Jeszcze trochę mi jej zostało, więc w planach są mitenki i czapka...
Etykiety:
na drutach
piątek, 6 stycznia 2012
Szycie na poważnie
Maszyna od mamy nie ma chwili spokoju. Wzięłam się za szycie na poważnie, czyli za ubrania. Ostatnio już mi ciasno w dżinsach i najlepiej mi się chodzi w legginsach (dawniej zwanych getrami). Niestety, okazało się, że wszystkie moje bluzki i swetry są za krótkie, a jakoś nie przemawia do mnie chodzenie z gołym tyłkiem, chociaż wiele dziewczyn to praktykuje. Tak więc uszyłam sobie dwie proste spódniczki - takie przedłużki :)
Trochę miałam problemów z materiałem- jeszcze nigdy nie szyłam dzianiny i nie łatwo było przekonać maszynę, żeby chciała ładnie szyć na rozciągliwym materiale. Trochę ponegocjowałyśmy i jakoś się udało.
Pierwsza jest zupełnie prosta, z beżowej dzianiny. W pasie ma wszytą grubą gumę, która robi ciekawy efekt marszczenia.
Druga natomiast udaje dżins, chociaż też się lekko rozciąga. Tu już więcej poeksperymentowałam i dodałam przeszycia pomarańczową nitką i kieszonkę. Na kieszonce wyszyłam motylka. Jest lekko niezgrabny, ale to moje pierwsze próby z haftem swobodnym :)
Efekt mnie zadowolił, noszą się OK, może później się też przydadzą...
Trochę miałam problemów z materiałem- jeszcze nigdy nie szyłam dzianiny i nie łatwo było przekonać maszynę, żeby chciała ładnie szyć na rozciągliwym materiale. Trochę ponegocjowałyśmy i jakoś się udało.
Pierwsza jest zupełnie prosta, z beżowej dzianiny. W pasie ma wszytą grubą gumę, która robi ciekawy efekt marszczenia.
Druga natomiast udaje dżins, chociaż też się lekko rozciąga. Tu już więcej poeksperymentowałam i dodałam przeszycia pomarańczową nitką i kieszonkę. Na kieszonce wyszyłam motylka. Jest lekko niezgrabny, ale to moje pierwsze próby z haftem swobodnym :)
Efekt mnie zadowolił, noszą się OK, może później się też przydadzą...
Etykiety:
szycie
środa, 4 stycznia 2012
W klimacie drożdżowym
Jeszcze troszkę w klimacie świątecznym :) Stało się tradycją w naszej rodzinie, że na Wigilię przygotowuję kulebiak. Wzięło się to stąd, że nie jem ryb, a karpia w szczególności, więc zawsze po samym barszczu byłam głodna. Zaczęłam więc piec kulebiak, czyli drożdżowe ciasto z nadzieniem z kapusty i grzybów.
W tym roku poszłam jeszcze dalej i upiekłam pierogi soczewicowe według przepisu z Lawendowego Domu. Wybrałam kształ nietradycyjny, czyli plasterki.
Tu już pierogi czekają na wstawienie do pieca:
A tak się prezentują po upieczeniu:
Wyszły przepyszne i na pewno jeszcze kiedyś je upiekę. Wspaniale smakują z sosem miętowym!
W tym roku poszłam jeszcze dalej i upiekłam pierogi soczewicowe według przepisu z Lawendowego Domu. Wybrałam kształ nietradycyjny, czyli plasterki.
Tu już pierogi czekają na wstawienie do pieca:
A tak się prezentują po upieczeniu:
Wyszły przepyszne i na pewno jeszcze kiedyś je upiekę. Wspaniale smakują z sosem miętowym!
niedziela, 1 stycznia 2012
Więcej bransoletek
Przede wszystkim życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!
Już dzisiaj zdążyłam stworzyć coś całkowicie nowego, więc rok 2012 zapowiada się pracowicie/tfórczo, hi hi. Ale nowości muszą jeszcze poczekać w kolejce, bo mam jeszcze do pokazania trochę zaległości.
Trzy bransoletki, stworzone zaraz po tej:
Dwie pierwsze są dla mnie i fajnie mi się je nosi, bo w końcu można je ciasno zapiąć i nie obracają się zawieszkami do dołu tak, jak to jest w przypadku tradycyjnych bransoletek.
Trzecia natomiast jest dla mojej szwagierki i poleciała do niej w świątecznej paczce. Mam nadzieję, że się spodobała :)
Już dzisiaj zdążyłam stworzyć coś całkowicie nowego, więc rok 2012 zapowiada się pracowicie/tfórczo, hi hi. Ale nowości muszą jeszcze poczekać w kolejce, bo mam jeszcze do pokazania trochę zaległości.
Trzy bransoletki, stworzone zaraz po tej:
Dwie pierwsze są dla mnie i fajnie mi się je nosi, bo w końcu można je ciasno zapiąć i nie obracają się zawieszkami do dołu tak, jak to jest w przypadku tradycyjnych bransoletek.
Trzecia natomiast jest dla mojej szwagierki i poleciała do niej w świątecznej paczce. Mam nadzieję, że się spodobała :)
Etykiety:
bransoletka
piątek, 30 grudnia 2011
Kartki świąteczne
Z tego wszystkiego zapomniałam pokazać, jakie kartki świąteczne zrobiłam w tym roku. Robione jak zwykle na chybcika, więc tylko dwie :)
Druga bardziej zdobna, więc pokazuję detale:
Chociaż nie wiem, jak długo kartki schną przyciśnięte książkami, i tak po pewnym czasie się wyginają :( Jeszcze nie odkryłam metody jak tego uniknąć...
Kartki praktycznie w całości wykonane z materiałów zakupionych w Lidlu.
Druga bardziej zdobna, więc pokazuję detale:
Chociaż nie wiem, jak długo kartki schną przyciśnięte książkami, i tak po pewnym czasie się wyginają :( Jeszcze nie odkryłam metody jak tego uniknąć...
Kartki praktycznie w całości wykonane z materiałów zakupionych w Lidlu.
Etykiety:
papierowo
wtorek, 27 grudnia 2011
Prezentowe korale
W tym roku część prezentów świątecznych udało mi się zrobić własnoręcznie. Między innymi dwie pary korali materiałowych. Tym razem ozdobiłam je materiałowymi różyczkami zamiast kul ceramicznych - korale zyskały na lekkości i mam nadzieję, że wygodniej się je będzie nosić.
Pierwsze są manochromatycznie niebieskie:
Natomiast drugie są dwukolorowe: żółto-zielone:
Muszę w końcu jakieś zrobić dla siebie...
Pierwsze są manochromatycznie niebieskie:
Natomiast drugie są dwukolorowe: żółto-zielone:
Muszę w końcu jakieś zrobić dla siebie...
Etykiety:
korale
sobota, 24 grudnia 2011
Smakowitych Świąt!
Najserdeczniejsze życzenia wesołych Świąt Bożego Narodzenia!
Na drugim planie choinka ubrana na złoto - w tym roku M kupił wyjątkowo piękny egzemplarz :) A na pierwszym planie piernikowe renifery. Zawsze mam problem ze znalezieniem mojego starego, sprawdzonego przepisu na pierniki, więc tym razem sięgnęłam po przepis z Lawendowego Domu. Powiem krótko - więcej tego przepisu nie powtórze, lepiej poszukam starego.
Nie wszystkie bombki zmieściły się na choince, więc część wylądowała na talerzu :)
I jeszcze upiekłam cynamonowe gwiazdki, z przepisu z bloga Moje Wypieki. Ten przepis był OK i gwiazdki są pyszne. Polałam je czekoladą i posypałam krokantem. Za chwilę je zapakuję i razem z kulebiakiem zabiorę na Wigilię do Babci.
Jeszcze raz życzę smakowitych Świąt :)
Na drugim planie choinka ubrana na złoto - w tym roku M kupił wyjątkowo piękny egzemplarz :) A na pierwszym planie piernikowe renifery. Zawsze mam problem ze znalezieniem mojego starego, sprawdzonego przepisu na pierniki, więc tym razem sięgnęłam po przepis z Lawendowego Domu. Powiem krótko - więcej tego przepisu nie powtórze, lepiej poszukam starego.
Nie wszystkie bombki zmieściły się na choince, więc część wylądowała na talerzu :)
I jeszcze upiekłam cynamonowe gwiazdki, z przepisu z bloga Moje Wypieki. Ten przepis był OK i gwiazdki są pyszne. Polałam je czekoladą i posypałam krokantem. Za chwilę je zapakuję i razem z kulebiakiem zabiorę na Wigilię do Babci.
Jeszcze raz życzę smakowitych Świąt :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




