Udało mi się jeszcze odkopać zdjęcia wytworu dotychczas niepokazywanego. Jest to etuj na komórkę, w którego wfilcowałam materiał ze złotymi nitkami.
Materiał to kawałek bluzeczki dla małej dziewczynki z lumpeksu. Bałam się, że się dobrze niewfilcuje, bo to żaden jedwab, ale był żadko tkany i chwycił. Jedyny problem jest ze złotymi nitkami bo są dość grube i sztywne i się wysnuwają.
Futerał powędrował już w ludzi i służy dobrze.
piątek, 3 czerwca 2011
piątek, 20 maja 2011
Nowe wcielenie
Powoli wyłaniam się z kartonów i różnych decyzji odnośnie koloru i wystroju. Na razie warsztat twórczy nadal w rozsypce, ale pokażę coś, co ukulałam jeszcze przed przeprowadzką i nie zdążyłam już zaprezentować na blogu.
Na ciuchach znalazłam kiedyś czarną chustę z frędzlami. Nic specjalnego i normalnie bym jej nie założyła, ale zmysł twórczy zadziałał i ją kupiłam.
Trochę nad nią pomyślałam i którejś niedzieli, wykorzystując kafle na podłodze w domu rodziców (na panelach się bałam) przystąpiłam do dzieła. Oprócz czesanki wykorzystałam kawałki wełny z Maroka, jedwab i już teraz nie pamiętam co jeszcze :)
Tu na razie ułożony wzór przed filcowaniem:
A tu już efekt końcowy:
I w zbliżeniu, bo bardzo jestem dumna z malowniczego efektu:
Chusta mimo, że ażurowa to bardzo grzeje i przyda się pewnie dopiero na jesieni. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
Na ciuchach znalazłam kiedyś czarną chustę z frędzlami. Nic specjalnego i normalnie bym jej nie założyła, ale zmysł twórczy zadziałał i ją kupiłam.
Trochę nad nią pomyślałam i którejś niedzieli, wykorzystując kafle na podłodze w domu rodziców (na panelach się bałam) przystąpiłam do dzieła. Oprócz czesanki wykorzystałam kawałki wełny z Maroka, jedwab i już teraz nie pamiętam co jeszcze :)
Tu na razie ułożony wzór przed filcowaniem:
A tu już efekt końcowy:
I w zbliżeniu, bo bardzo jestem dumna z malowniczego efektu:
Chusta mimo, że ażurowa to bardzo grzeje i przyda się pewnie dopiero na jesieni. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
niedziela, 10 kwietnia 2011
M3
Oj dawno nie zaglądałam na bloga, ale mam dobre usprawiedliwienie :) Wreszcie mamy nasze wymarzone i długo oczekiwane M3! Radość wielka, ale pracy jeszcze więcej. Masę czasu zajmuje wymyślanie koncepcji wystroju, szukanie odpowiednich elementów, pilnowanie fachowców no i praca własnych rąk. Nadal jeszcze brakuje wielu drobiazgów - chociażby drzwi wewnętrznych :), ale już mieszkamy na własnym.
Poniżej kilka fotek, jako usprawiedliwienie braku działalności twórczej:
Zdjęć mało, bo ciągle panuje rozgardiasz poprzeprowadzkowy. Już powoli widać koniec robót, ale jeszcze minie sporo czasu zanim uda mi się usiąść do filców. Najpierw musze zorganizować sobie warsztat :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich pozytywnie zakręconych na punkcie wykańczania wnętrz!
Poniżej kilka fotek, jako usprawiedliwienie braku działalności twórczej:
Pozdrawiam serdecznie wszystkich pozytywnie zakręconych na punkcie wykańczania wnętrz!
środa, 9 marca 2011
naszyjnik wielodredowy
Niedawno kupiłam super mięciutką wełenkę z merynosów i postanowiłam zrobić w końcu naszyjnik dla siebie. (Hiszpańska czesanka gryzie mnie niemiłosiernie). Naszyjnik w kolorze morskim, z wielu cienkich dredzików, zapinany na kulkę z pętelką. Strasznie się przy tym wszystkim namęczyłam - jednak kulki są zdecydowanie łatwiejsze do ukulania :)
środa, 23 lutego 2011
Filc w Maroku
Byłam wczoraj na pokazie zdjęć z Maroka mojej siostry i tak mnie wzięło na wspominki :) Jak przystało na rasową filcomaniaczkę przez całą wyprawę wypatrywałam wełny i udało mi się trafić na suk farbiarzy w Marrakeszu. Rozwieszona po farbowaniu wełna prezentuje się bardzo malowniczo.
Szkoda, że to była nieodpowiednia pora roku i nie było suku z wełną prosto od owieczek, bo na pewno miałabym nadbagarz :)
Udało mi się również wypatrzyć kilka stoisk z wyrobami z filcu. Głównie torby i papucie, bo ich wełna jest dosyć sztywna i gryząca.
Co ciekawe filcowali tylko chłopcy a sprzedawali mężczyźni - nigdzie nie widziałam filcujących kobiet. Eh, jednak w Polsce nie jest tak źle :) No to wracam do filcowania...
Szkoda, że to była nieodpowiednia pora roku i nie było suku z wełną prosto od owieczek, bo na pewno miałabym nadbagarz :)
Udało mi się również wypatrzyć kilka stoisk z wyrobami z filcu. Głównie torby i papucie, bo ich wełna jest dosyć sztywna i gryząca.
Co ciekawe filcowali tylko chłopcy a sprzedawali mężczyźni - nigdzie nie widziałam filcujących kobiet. Eh, jednak w Polsce nie jest tak źle :) No to wracam do filcowania...
czwartek, 17 lutego 2011
Takie tam
W między czasie powstają korale z serii "poprosze takie same..." :)
Niebieskie już były, tym razem w wersji troche mniejszej:I szare w wersji mini:
:)
środa, 9 lutego 2011
Dredek dla Zgredka
W sesji swetrowo-czapkowej brał również udział naszyjnik dredowy. Fioletowy z zieloną nicią jedwabną z Maroka. Skoro nienajlepiej się wfilcowywuje to znalazłam dla niej inne zastosowanie :)
W roli modelki Siostra, a ja po drugiej stronie aparatu :)
W roli modelki Siostra, a ja po drugiej stronie aparatu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

