piątek, 24 marca 2017

Pieniek, czyli jak przechowywać skrawki materiałów?

Kontynuując temat resztek - w czym je przechowujecie?! Bo, że je gdzieś poupychać trzeba, to nie podlega dyskusji :) O ile kupony materiałów poskładane w kolorowe stosiki bardzo ładnie się prezentują, o tyle niesforne resztki kłębiące się wszędzie, to już może być tylko przyjemny widok dla największych szmatoholików.



Ja jestem umiarkowanym szmatoholikiem i widok materiałów sprawia mi ogromną przyjemność - mam w kącie sypialni taką śliczną witrynkę. Ale resztki wolę jednak trzymać w ukryciu :)



Piękny widok na szmatki, nieprawdaż?

Jak mówi stare przysłowie: gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, tak i szyjąc, produkujemy ogromne ilości skrawków. Na początku jest tylko siateczka z każdym, najmniejszym skrawkiem - bo przecież wszystko się może przydać. Potem resztki zaczynają się wysypywać z siatki, więc lądują w kartonie pod łóżkiem. Tam już też zaczyna się przelewać, więc dochodzi kolejna siateczka upchnięta pod biurkiem, i tak dalej, aż przyjdzie chwila otrzeźwienia (na ogół wraz ze wzrostem szyciowego doświadczenia).

U mnie nawet przestrzeń pod biurkiem jest wykorzystana na maksa :)

W tym momencie trzeba zadać sobie pytanie: czy absolutnie każdy skrawek jest mi niezbędny? Otóż nie. Jeśli nie planujemy wypychać materiałami legowiska dla psa/kota, to zdecydowanie te malutkie i nieforemne skrawki nie będą nam potrzebne. Od razu przy cięciu materiału dokonuję selekcji resztek (łatwiej zrobić to od razu, niż porządki w worach resztek odkładać na święte nigdy).

Przy segregacji stosuję poniższy klucz:

1. wyrzucam te kawałki, które:
  • są malutkie i nie rokują żadnej nadziei na wykorzystanie
  • pionowe, wąskie pasy
  • mają jakieś wady/plamy
2. zostawiam natomiast:
  • większe kawałki, z których można wyciąć np. kieszonkę, czy inną wstawkę
  • poziome pasy, które mogą stać się tunelem na gumkę w spodniach, bądź plisą do wykończenia
  • małe kawałki, ale z ciekawym wzorem, z którego można zrobić aplikację
  • no i oczyiście wszystkie spore kawałki, z których dam radę jeszcze uszyć ubrania dla dzieci :)

A co zrobić, gdy już mamy posegregowane skrawki? Możemy uszyć duży i pojemny kosz, do którego będzie wygodnie je wrzucać :) Przy okazji można zutylizować trochę zalegających materiałów. Same plusy!


Tkaninę udającą drewniane deski nabyłam dawno temu w Ikei. Chciałam z niej uszyć torbę podróżną na jedzenie dla dzieci, ale z czasem stwierdziłam, że nie jest mi taka potrzebna :P Powstał więc kosz na skrawki. W środku wyłożony jest ceratą (ma ten sam wzór, co tkanina zewnętrzna). Ma to ten plus, że wkładane materiały się nie czepiają ścianek kosza i łatwo jest je z niego wysypać.


Wymiary kosza dopasowałam do wnęki pod biurkiem, bo tam docelowo stoi. Uchwytów nie przyszywałam, bo nie mam potrzeby częstego przenoszenia całości. Ścianki w kilku miejscach przepikowałam, aby lepiej się trzymała ocieplina - mogłam trochę gęściej przepikować, bo z okręgu zrobił się lekki wielokąt :)


Kosz usztywniony jest sprasowaną ociepliną, której kiedyś kupiłam większą ilość, bo chciałam uszyć dzieciom kosze na zabawki. Niestety takie pojemniki się u nas nie sprawdzają, bo co do nich wejdzie, to już nigdy z nich nie wychodzi. Zabawki w koszach dla moich dzieciaków po prostu nie istnieją :) Bawią się tylko tym, co jest na wierzchu, w zasięgu wzroku. Tak więc, mam spory zapas ociepliny i gdy skrawki zaczną się z tego kosza wylewać, to zawsze mogę uszyć kolejne :P


A Wy jak przechowujecie swoje skrawki?

6 komentarzy:

  1. U mnie to kartony z Ikei. Raz na miesiąc segreguję skrawki i wywalam to, co nie rokuje nadziei na wykorzystanie. Oczywiście wstępna selekcja idzie już przy krojeniu. Zostawiam też kawałki na łaty w spodniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to zazdroszczę systematyczności, bo ja jeszcze się niegdy nie zebrałam, żeby poprzeglądać stare zbiory :)

      Usuń
  2. Rewelacyjny kosz! Ten materiał wygląda niesamowicie naturalnie! Piękny jest sam w sobie! I jaki praktyczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Aż żal, że go już nie ma w sprzedaży

      Usuń
  3. Fajnie wygląda taki kosz. Też kiedyś kupiłam mnóstwo tej owaty sprasowanej na filtry z zamiarem uszycia koszy na zabawki dla dzieci , ale.... też się jakoś za to nie zabrałam ;-) U nas problem zabawek też istnieje- o losie - to wieczorne zbieranie po każdym kącie mieszkania i segregowanie - lego do lego, narzędzia do narzędzi, a książki do książek - brrr! ;-) Ale mamy sporo plastikowych i drewnianych skrzyń na rzeczy dla dzieci, więc jakby nie ma potrzeby na tę chwilę szyć tekstylnych koszy.
    Co do skrawków, bo o tym był wpis - Ty szyjesz dla dzieci, to jest i zastosowanie przechowywać te wszystkie małe ścinki, ja natomiast na bieżąco wszystko wyrzucam, zostawiając najmniejsze fragmenty, by móc uszyć przykładowo męski kaptur. Nie mniejsze. Jakoś nie jest mi tego wszystkiego żal, a szkoda mi później nerwów na przerzucanie z kąta w kąt tych wszystkich ścinków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, to masz porządek w materiałach chociaż. Moja dusza chomika kwiczy, jak mam cokolwiek wyrzucić :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...