czwartek, 20 października 2011

Królowa Dynia

Mamy jesień - nastał czas dyniowy :) Uwielbiam dynię w każdej postaci, no może oprócz dyni w occie!
Byliśmy niedawno na wsi u rodziny M. i wróciliśmy z bagażnikiem pełnym jajek prosto od kury, miodu prosto z ula, krzaczków malin i jeżyn do posadzenia w ogródku i co najważniejsze ogromniastej dyni:


Dynia rosła sobie na słonku i była wspaniale aromatyczna i pełna smaku - nie to co jej uboga krewniaczka, jaką jakiś czas temu kupiłam w Tesco. Na pierwszy rzut poszło ciasto Pumpkin Pie według przepisu Liski. Znikło w oczach, jeszcze ciepłe :) Dotychczas piekłam ciasta dyniowe mokre i zbite, a to jest puszyste, na kruchym spodzie. Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i dodałam rodzynek :)


Potem ugotowałam zupę dyniową, ale nie zdążyłam zrobić zdjęcia :) A to jeszcze nie koniec pyszności z dynii! Sporą część zamroziłam, więc będę mogła się nią cieszyć nawet zimą :)

Pozdrawiam jesiennie!

czwartek, 6 października 2011

Kartki

Od czasu przeprowadzki nie miałam jeszcze czasu zorganizować swojego warsztatu. Wszystko leży byle jak poupychane na półkach. A tu nagle musiałam zrobić na szybko dwie kartki. Większość wieczoru zajęło mi poszukiwanie potrzebnych narzędzi i materiałów. Ponieważ nie wszystko udało mi się zlokalizować :) to kartki wyszły dość skromne.
Pierwsza na 80-te urodziny babci M.


Kartka jest taka trochę recyklingowa, bo zrobiona na tekturce z rajstop, z użyciem starej koronki z zapasów. Napis wykonałam stempelkami zakupionymi jeszcze w Berlinie i zembosowałam.



Na ślubną kartkę nie miałam za bardzo pomysłu, tzn. miałam, ale nie znalazłam wszystkich potrzebnych materiałów, więc jest taka mocno skromna:


Mam nadzieję, że kartki się spodobały adresatom :)

wtorek, 27 września 2011

Czarno na czerwonym

Aby ożywić czerwoną sukienkę zrobiłam czarną, ogromną brochę. Robiłam ją na szybko, więc miałam ograniczony wybór materiałów - tiul, koronka i tasiemka. Całość jest przywiązywana tasiemką do paska.





Niestety aparat nie bardzo się polubił z kolorami czarnym i czerwonym :)

piątek, 23 września 2011

Kocyk

Mam słomiany zapał - to naukowo stwierdzony fakt. Z entuzjazmem podchodzę do nowego projektu, przez kilka dni kipię energią twórczą, a potem jakoś zapał przygasa i jeśli coś wymaga poświęcenia większej ilości czasu, to no cóż, czasem traci na atrakcyjności i ląduje w kącie porastając kurzem. Tak było z szydełkowanym kocem, który rozpoczęłam dokładnie rok temu. Spodobała mi się idea zużycia resztek włóczek, których odziedziczyłam po mamie całkiem sporo. W planach był spory koc - taki na dorosłego ludzia. Przez jakiś czas szydełkowałam z zapałem, stosik kwadracików rósł, ale zapał opadł, czasu wolnego było coraz mniej i skończyło się. Teraz znów mam trochę więcej czasu - mieszkanie i ogród prawie skończone, pogoda nie sprzyja spacerom, więc wygrzebałam włóczki i szydełko i z nowym zapałem zabrałam się do roboty. Znając siebie zrezygnowałam z projektu wielkiego koca i poprzestałam na małym, dzieciowym rozmiarze. I oto jest, kocyk skończony. Jestem z siebie dumna! :)



Kocyk ma rozmiar około 80 na 90 cm.

Pozdrawiam wszystkich czytających bardzo serdecznie!

wtorek, 13 września 2011

Leżaczki dwa

Lato powoli się kończy, ale jest jeszcze dość ciepło na wylegiwanie się na leżaczku w ogrodzie - zwłaszcza, że ogród dopiero, co powstał i wcześniej nie było jak :)
Udało mi się nabyć dwa stylowe leżaczki - takie, o jakich zawsze marzyłam. Są drewniane, z płóciennym siedziskiem i składają się zupełnie na płasko.


Tu jeszcze małe ujęcie z profilu :)


Siedzi się na nich bardzo wygodnie i aż żal, że lato się już kończy...

poniedziałek, 5 września 2011

piwonia

Ojojoj, ależ ten czas leci! Wykańczanie mieszkania i urządzanie ogrodu tak mnie pochłonęły, że nie mam czasu na żadne filcowanie. Na szybko zmontowałam tę broszkę:


Broszka jest ogromniasta, ma milion warstw materiału i do tego kilka koralików.



Tak mi się spodobało zestawienie kolorów z talerzem, że nie mogłam się powstrzymać od dodania kilku fotek :)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Dla ochłody

Jeszcze nie wpadłam w wir filcowania - na razie dałam upust tfórczości w mniej wymagającej formie. Koleżance bardzo się spodobały materiałowe koraluchy, więc ukulałam takie chłodne granatowe z białymi dodatkami. Tak dla ochłody latem :)



W tle talerz kupiony na starociach. Miłość od pierwszego wejrzenia :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...