sobota, 31 lipca 2010
poniedziałek, 19 lipca 2010
Łapanie słońca
W ramach powitania z morzem pojechaliśmy na plażę. A tu jak na złość przyszła burza i szybko trzeba się było ewakuować.
Żeby nie było smutno, zrobiłam "łapacze słońca" z kryształków przywiezionych z pchlego targu w Berlinie. Szybko zawisły w oknie i potem troche ciężko było zrobić im zdjęcia. Na żywo prezentują się znacznie ciekawiej:
Pozdrawiam słonecznie :D
Żeby nie było smutno, zrobiłam "łapacze słońca" z kryształków przywiezionych z pchlego targu w Berlinie. Szybko zawisły w oknie i potem troche ciężko było zrobić im zdjęcia. Na żywo prezentują się znacznie ciekawiej:
Pozdrawiam słonecznie :D
czwartek, 15 lipca 2010
Letni poplątaniec
No i w końcu się dorwałam i coś wytworzyłam :) M. się dziwnie na mnie patrzył, gdy na wizytę do rodziców wziełam materiał i przydasie, ale co tam - okazało się, że leżąc w ogrodzie na leżaczku też da się stworzyć korale :D
Najnowsze moje dzieło z berlińsko-tureckich materiałów. Jako urozmaicenie dodałam metalowe elementy, które od dłuższego czasu leżały w pudełku z półfabrykatami do biżu i do niczego mi nie pasowały. Ale i na nie przyszedł czas...
Na warsztacie już kolejne dzieło z berlińskich zdobyczy, ale o tym później.
Serdeczne dzięki za pozostawiane komentarze i odwiedziny :D
Najnowsze moje dzieło z berlińsko-tureckich materiałów. Jako urozmaicenie dodałam metalowe elementy, które od dłuższego czasu leżały w pudełku z półfabrykatami do biżu i do niczego mi nie pasowały. Ale i na nie przyszedł czas...
Na warsztacie już kolejne dzieło z berlińskich zdobyczy, ale o tym później.
Serdeczne dzięki za pozostawiane komentarze i odwiedziny :D
wtorek, 13 lipca 2010
Twórczy zastój
Nie dzieje się nic. Nic oczywiście twórczego, bo w życiu to niezły zamęt. Zmiana pracy, przeprowadzka na drugi koniec Polski, oswajanie nowego lokum. Nadal jeszcze kilka kartonów stoi nierozpakowanych, a tu goście nawiedzają nas jedni za drugimi (tak, tak, to zalety mieszkania nad morzem i wakacyjnej pory :) Powoli organizuję sobie kącik do pracy, bo już ręce zaczynają świeżbić i natłok pomysłów w głowie... Jak tylko będę miała coś ciekawego do pokazania, to się pochwalę :)
Pozdrawiam bardzo gorąco :D
Pozdrawiam bardzo gorąco :D
niedziela, 20 czerwca 2010
Targ staroci
U naszych sąsiadów bardzo popularne są targi staroci. Można na nich znaleźć dosłownie wszystko. Stare meble, porcelanę, ubrania, obrazy, ozdobne klamki, stare ramy do obrazów i wiele, wiele innych dziwnych rzeczy.
Szczególnie ten drewniany guzik mi się spodobał - od razu wiedziałam do czego go użyję :D
A oto kolejne koraluchy z tureckich materiałów, z niemieckim guzikiem :)
A z kryształków mam w planach stworzyć ozdobę na okno...
Ja nie mogłam się oprzeć kryształkom ze starych żyrandoli i guzikom.
Szczególnie ten drewniany guzik mi się spodobał - od razu wiedziałam do czego go użyję :D
A oto kolejne koraluchy z tureckich materiałów, z niemieckim guzikiem :)
A z kryształków mam w planach stworzyć ozdobę na okno...
niedziela, 13 czerwca 2010
Berlińsko-tureckie koraluchy
Koraluchy wytworzone w spartańskich, hotelowych warunkach z materiałów zakupionych na tureckim targowisku w Berlinie:
Z braku jakichkolwiek dodatków są proste, jedynie przełamane oliwkowym kolorem. Kolejne koraluchy juz są w produkcji :D Jednak nie wytrzymałam dwóch miesięcy bez wytworzenia czegoś - to już jest jednak nałóg!
Z braku jakichkolwiek dodatków są proste, jedynie przełamane oliwkowym kolorem. Kolejne koraluchy juz są w produkcji :D Jednak nie wytrzymałam dwóch miesięcy bez wytworzenia czegoś - to już jest jednak nałóg!
czwartek, 10 czerwca 2010
Targ turecki w Berlinie
W drugim miesiacu pobytu wypuscilismy sie na obrzeza Berlina - do prawdziwie tureckiej dzielnicy. Tanie towary wylewaly sie ze sklepow na ulice, sprzedawcy sie przekrzykiwali ofertami, wszedzie wokolo byly kobiety w chustach na glowie. Udalo mi sie nawet kupic buty za 1 EUR :) Nie zabraklo oczywiscie targowiska, a na nim mnostwa lokalnych specjalow. Byly chleby tureckie, przerozne sery, a nawet kiszone liscie winogron.
Ale najwspanialsze bylo stoisko z materialami. Cudownie mieciutkie materialy do wyrobu makaronow i to w oszalamiajacej cenie 1 EUR za metr! Ponoc oczy mi tak rozblysly, ze moglabym robic za latarnie morska :)
Zakupilam wiec kilka metrow roznych materialow, w recepcji hotelu pozyczylam nozyczki (mina pana, jak sie zaytalam czy moge je zatrzymac na kilka dni byla bezcenna :) i zabralam sie do dziela! A myslalam, ze na wyjezdzie nie da sie nic kreatywnego wytworzyc! Skutki tworcze pokaze w nastepnym poscie :)
W innej dzielnicy odwiedzilam sklep dla takich maniakow jak ja :) Cale mnostwo wspanialych dziurkaczy, welenek do filcowania i roznych innych przydasiow. Szkoda tylko, ze ceny drozsze niz w necie. Nie oparlam sie jednak pokusie i zakupilam jedwabny szalik - w koncu zabiore sie do tematu filcowanych szalikow, oraz zestaw silikonowych stepli z trzema bloczkami akrylowymi w roznych rozmiarach. Syndrom Reksia zostal uwolniony :)
Uff, ale sie rozpisalam! Pozdrowienia dla wszystkich czytajacych z Berlina :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

