Lato powoli się kończy, ale jest jeszcze dość ciepło na wylegiwanie się na leżaczku w ogrodzie - zwłaszcza, że ogród dopiero, co powstał i wcześniej nie było jak :)
Udało mi się nabyć dwa stylowe leżaczki - takie, o jakich zawsze marzyłam. Są drewniane, z płóciennym siedziskiem i składają się zupełnie na płasko.
Tu jeszcze małe ujęcie z profilu :)
Siedzi się na nich bardzo wygodnie i aż żal, że lato się już kończy...
wtorek, 13 września 2011
poniedziałek, 5 września 2011
piwonia
Ojojoj, ależ ten czas leci! Wykańczanie mieszkania i urządzanie ogrodu tak mnie pochłonęły, że nie mam czasu na żadne filcowanie. Na szybko zmontowałam tę broszkę:
Broszka jest ogromniasta, ma milion warstw materiału i do tego kilka koralików.
Tak mi się spodobało zestawienie kolorów z talerzem, że nie mogłam się powstrzymać od dodania kilku fotek :)
Broszka jest ogromniasta, ma milion warstw materiału i do tego kilka koralików.
Tak mi się spodobało zestawienie kolorów z talerzem, że nie mogłam się powstrzymać od dodania kilku fotek :)
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Dla ochłody
Jeszcze nie wpadłam w wir filcowania - na razie dałam upust tfórczości w mniej wymagającej formie. Koleżance bardzo się spodobały materiałowe koraluchy, więc ukulałam takie chłodne granatowe z białymi dodatkami. Tak dla ochłody latem :)
W tle talerz kupiony na starociach. Miłość od pierwszego wejrzenia :)
W tle talerz kupiony na starociach. Miłość od pierwszego wejrzenia :)
niedziela, 12 czerwca 2011
Wymarzone krzesła
Tak to jest, jak człowiek się naogląda czasopism wnętrzarskich! Potem śnią się po nocy krzesła plastikowe, przez producenta nazwane ogrodowymi :) Długo nad nimi myślałam, no bo cena niemała, ale w końcu się zdecydowałam (w końcu mieszkanie urządza się raz, no chyba, że więcej razy:)
Oto i one:
Prawda, że ładnie pasują do kuchennych kafelek?
Tak mi się podobają, że aż nie mogłam ograniczyć liczby zdjęć! :)
Wbrew pozorom są bardzo wygodne i przyjemnie się na nich siedzi. Aha, wraca powoli wena tfórcza i powstały już nowe korale materiałowe - pokażę je niebawem...
Oto i one:
Prawda, że ładnie pasują do kuchennych kafelek?
Tak mi się podobają, że aż nie mogłam ograniczyć liczby zdjęć! :)
Wbrew pozorom są bardzo wygodne i przyjemnie się na nich siedzi. Aha, wraca powoli wena tfórcza i powstały już nowe korale materiałowe - pokażę je niebawem...
piątek, 3 czerwca 2011
Złocisty etuj
Udało mi się jeszcze odkopać zdjęcia wytworu dotychczas niepokazywanego. Jest to etuj na komórkę, w którego wfilcowałam materiał ze złotymi nitkami.
Materiał to kawałek bluzeczki dla małej dziewczynki z lumpeksu. Bałam się, że się dobrze niewfilcuje, bo to żaden jedwab, ale był żadko tkany i chwycił. Jedyny problem jest ze złotymi nitkami bo są dość grube i sztywne i się wysnuwają.
Futerał powędrował już w ludzi i służy dobrze.
Materiał to kawałek bluzeczki dla małej dziewczynki z lumpeksu. Bałam się, że się dobrze niewfilcuje, bo to żaden jedwab, ale był żadko tkany i chwycił. Jedyny problem jest ze złotymi nitkami bo są dość grube i sztywne i się wysnuwają.
Futerał powędrował już w ludzi i służy dobrze.
piątek, 20 maja 2011
Nowe wcielenie
Powoli wyłaniam się z kartonów i różnych decyzji odnośnie koloru i wystroju. Na razie warsztat twórczy nadal w rozsypce, ale pokażę coś, co ukulałam jeszcze przed przeprowadzką i nie zdążyłam już zaprezentować na blogu.
Na ciuchach znalazłam kiedyś czarną chustę z frędzlami. Nic specjalnego i normalnie bym jej nie założyła, ale zmysł twórczy zadziałał i ją kupiłam.
Trochę nad nią pomyślałam i którejś niedzieli, wykorzystując kafle na podłodze w domu rodziców (na panelach się bałam) przystąpiłam do dzieła. Oprócz czesanki wykorzystałam kawałki wełny z Maroka, jedwab i już teraz nie pamiętam co jeszcze :)
Tu na razie ułożony wzór przed filcowaniem:
A tu już efekt końcowy:
I w zbliżeniu, bo bardzo jestem dumna z malowniczego efektu:
Chusta mimo, że ażurowa to bardzo grzeje i przyda się pewnie dopiero na jesieni. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
Na ciuchach znalazłam kiedyś czarną chustę z frędzlami. Nic specjalnego i normalnie bym jej nie założyła, ale zmysł twórczy zadziałał i ją kupiłam.
Trochę nad nią pomyślałam i którejś niedzieli, wykorzystując kafle na podłodze w domu rodziców (na panelach się bałam) przystąpiłam do dzieła. Oprócz czesanki wykorzystałam kawałki wełny z Maroka, jedwab i już teraz nie pamiętam co jeszcze :)
Tu na razie ułożony wzór przed filcowaniem:
A tu już efekt końcowy:
I w zbliżeniu, bo bardzo jestem dumna z malowniczego efektu:
Chusta mimo, że ażurowa to bardzo grzeje i przyda się pewnie dopiero na jesieni. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
niedziela, 10 kwietnia 2011
M3
Oj dawno nie zaglądałam na bloga, ale mam dobre usprawiedliwienie :) Wreszcie mamy nasze wymarzone i długo oczekiwane M3! Radość wielka, ale pracy jeszcze więcej. Masę czasu zajmuje wymyślanie koncepcji wystroju, szukanie odpowiednich elementów, pilnowanie fachowców no i praca własnych rąk. Nadal jeszcze brakuje wielu drobiazgów - chociażby drzwi wewnętrznych :), ale już mieszkamy na własnym.
Poniżej kilka fotek, jako usprawiedliwienie braku działalności twórczej:
Zdjęć mało, bo ciągle panuje rozgardiasz poprzeprowadzkowy. Już powoli widać koniec robót, ale jeszcze minie sporo czasu zanim uda mi się usiąść do filców. Najpierw musze zorganizować sobie warsztat :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich pozytywnie zakręconych na punkcie wykańczania wnętrz!
Poniżej kilka fotek, jako usprawiedliwienie braku działalności twórczej:
Pozdrawiam serdecznie wszystkich pozytywnie zakręconych na punkcie wykańczania wnętrz!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

