wtorek, 1 grudnia 2009

Jestem szczesciara!

Pamietacie fioletowe zamowienie? Kolezanka chciala bransoletke z metalowymi szyjami, pasujaca do kolczykow. Wtedy pomyslalam, ze kulki i te szyje nie beda praktycznym rozwiazaniem i stanelo na bransoletce z samych kulek na wstazce. Ale problem nie dawal mi spokoju i w koncu wymyslilam rozwiazanie - zrobilam bransoletke z dredow i na nia nalozylam metelowy element.
Efekt byl fantastyczny i z wielka przyjemnoscia kilka razy ja zalozylam. W odroznieniu od kulkowych bransoletek mozna bez problemu pracowac w niej przy komputerze - nic nie gniecie i nie podnosi nadgarstka do gory :)

Do kompletu chcialam zrobic jakis naszyjnik, ale juz mnie zycie nauczylo, ze nie lubie miec filcu na karku :) W pewnym polskim filmie zobaczylam ciekawe korale na szyi glownej bohaterki. Mignely mi tylko przed oczami przez chwilke, ale to waystarczylo, by wywolac lawine projektow i rozwiazan w myslach. Nie pytajcie mnie, jak sie skonczyl film, bo ja myslalam tylko o chwili kiedy wroce do domu i zaczne wprowadzac pomysl w zycie :D Tak oto powstal naszyjnik z muliny, opleciony drutem. Bardzo mi sie podoba, ale nastepny zrobie ciut grubszy.

Teraz pora na smutna czesc historii - w sobote rano bransoletka wypadla mi gdzies na ulicy :( Jej brak zobaczylam dopiero w autobusie do Katowic, wiec nie bylo szans na powrot i szukanie. Pogodzilam sie ze strata :(
A teraz wesola czesc historii - w poniedzialek wieczor wracalam do domu. Juz stracilam nadzieje na znalezienie zguby i nie rozgladalam sie specjalnie dookola zaabsorbowana rozmowa z M. Mimochodem spojrzalam pod nogi i JEST!!!! Bransoletka lezala sobie, bardzo sponiewierana, obok kraweznika :D Slady wskazuja, ze stal na niej jakis samochod i pewnie tylko dlatego nikt jej nie podniosl wczesniej. Troche ja oczyszcze i znow bede mogla sie nia cieszyc :D
P.S. Dzisiaj pierwszy raz w zyciu zagram w totka :D

niedziela, 22 listopada 2009

Produkcja prawie masowa

Coś w tych kolczykach wstążkowych jest, że się podobają i ciągle muszę powtarzać ten wzór:


Ale i tak mam satysfakcję, że się podobają :)

P.S. Jeszcze candy u Jolaska :)

czwartek, 19 listopada 2009

Trochę błyskotek

W Egipcie napatrzyłam się na różne świecidełka i błyskotki i zachciało mi sie też czegoś dyndającego i błyskającego. Po powrocie zmontowałam sobie taką oto bransoletkę i pasujące do niej motylkowe kolczyki. Wykorzystałam przy tym trochę niebieskich Swarków i szklanych korali.



Oczywiście wróciłam z Egiptu jako dumna posiadaczka świecąco-brzęczącej chusty do tańca brzucha i teraz mam motywację do nauki tego ciekawego tańca :D

wtorek, 17 listopada 2009

Hmmm

Hmmm, pomysł był OK, wykonanie też poszło OK, ale efekt końcowy jakoś nie do końca mnie zadowolił. Chyba spróbuję zrobić je jeszcze raz, ale pomyśle nad innym sposobem zawieszenia kwiatków.


Licznik odwiedzin powoli zbliża się do okrągłych 4 000, więc obmyślam już candy. Już niedługo, jeszcze chwileczkę...

poniedziałek, 16 listopada 2009

Świątecznie

Na wielu blogach panuje już świąteczny nastrój, więc i ja powoli się nastrajam. Zaczynam już myśleć nad kartkami świątecznymi i prezentami - działalność rękodzielnicza zobowiązuje do własnoręcznego wykonania chociazż części prezentów :)
Jakiś czas temu zobaczyłam prześliczne choineczki u Flory i sama zapragnęłam zrobić sobie jedną. Efekt poniżej:

niedziela, 15 listopada 2009

Kolorowe szkiełka

Od bardzo dawna marzyło mi się zrobienie własnych magnesów na lodówkę, ale nigdzie nie mogłam dostać odpowiednich szkiełek - ani w marketach, ani w kwiaciarniach, ani w sklepach z półfabrykatami do wyrobu biżuterii. Aż kiedyś wspomniałam o tym siostrze, która robi witraże i dopiero ona kupiła mi w hurtownii dla witrażystów odpowiednie kaboszony w dwóch rozmiarach. Udało mi się też znaleźć folię magnetyczną - niestety już wiem, że grubość 0,4mm jest niewystarczająca do utrzymania magnesików na lodówce. Ale od czego są bezcenne rady męża :D Podpowiedział mi, abym użyła kilku wartsw folii - i pełen sukces!!! Magnesy spełniają swoją rolę i dzielnie trzymają zdjęcia na lodówce :)
Kurs na wykonanie magnesów znajdziecie tu.

piątek, 13 listopada 2009

Koraluchy dla Dodzi

Aż wstyd się przyznać, ale koraluchy obiecałam już Dodzi na początku sierpnia i ciągle było coś pilniejszego do zrobienia. W końcu się zmobilizowałam i kulałam, kulałam, kulałam, aż ukulałam. Mam nadzieję, że przesyłka dotrze na miejsce i koraluchy się Dodzi spodobają...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...