czwartek, 7 września 2017

Krótkie spodenki na mgnienie lata

Ponoć tego lata były jakieś upały w Polsce, ale niestety na północ nie dotarły. Nawet jak pojechaliśmy na wakacje na południe, to ślad po tych upałach zaginął. Tak więc szorty, które sobie przed wakacjami uszyłam założyłam dokładnie dwa razy, z czego jeden raz udało mi się uwiecznić na kilku marnych fotkach, które posłużą do dokumentacji w tym poście.


Na tych zdjęciach jest mnie o 12kg więcej, więc jeśli uniknę efektu jojo, to może się zdarzyć, że będą to jedyne dwa razy, jak miałam te szorty na sobie :)




Wykrój pochodzi z Ottobre Woman 2/2017, model nosi wdzięczną nazwę Safari Shorts. Po odrysowaniu części byłam niebotycznie zdziwiona szerokością i ogólnie wielkością tyłu. Niestety już nie pamiętam, czy coś próbowałam zwężać, czy szyłam jak leci. Ogólnie rozmiar, jak na tamte moje wymiary, wyszedł ok.


Spodnie z przodu spełniają kryteria prawdziwych spodni. Tzn. mają kieszenie, pasek i rozporek. Nie wiem, czy już to pisałam, ale moje postanowienie noworoczne dotyczyło właśnie nauki szycia spodni. Co prawda nie są to pierwsze spodnie, które uszyłam, ale pierwsze, które tu pokazuję. Niniejszym uważam postanowienie noworoczne za zrealizowane :)



Jedną kieszonkę z przodu ozdobiłam kawałkiem Washpapy z wyciętym listkiem (nie wiem, czy widać, że to listek :P). Dobrałam też pasujący kolorystycznie guzik, z wielkiego pudła z guzikami wszelakimi od mamy i od ciotki, więc guzik jest pewnie starszy ode mnie.



Jest rozporek - nie kłamałam! :)

Tył spodni jest lekko oszukany, bo zamiast doszywanego paska, mają tunel z wciągniętą gumką. Technicznie było to chyba bardziej skomplikowane (w sensie łączenie tego tunelu z doszytym paskiem z przodu), ale dzięki gumce nie trzeba zakładać dodatkowego paska. Rozwiązanie na lato bardzo wygodne!



Materiał, z którego uszyte są spodenki to tkanina 100% bawełny z Miekkie.com. Miałam lekkie obawy, jak się sprawdzi na spodniach (no wiecie, chodzi głównie o gniecenie się), ale jestem bardzo mile zaskoczona. Zdjęcia na płasko robione są bez prasowania, tak jak je po tych dwóch razach zdjęłam z tyłka. Zagniecenia są tylko tam, gdzie wszystkie spodnie mają zawsze, a cała reszta wygląda ok. Satysfakcja 100% :) Dobrze, że mam jeszcze sporo tego materiału, tylko muszę jeszcze wymyśleć, co z niego uszyć!

1 komentarz:

  1. Z jednej strony życzę Ci, abyś nie musiała ich nosić i aby z Ciebie spadały, ale z drugiej- kurcze, są takie ładne! Prosty uniwersalny krój, materiał jest po prostu cudny, wykończenia na 5+ - no brawo! Dobrze, że pogoda nie pozwalana dylematy ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...