wtorek, 15 września 2015

Recenzja maszyny Brother NV20

Kto śledzi mój profil na FB wie, że pod koniec czerwca wymieniłam mojego antycznego Łucznika na nową, jak dla mnie kosmiczną maszynę Brother NV20. To był prawdziwy szok technologiczny! Z dwóch podstawowych ściegów przeskoczyłam na 40, w tym pięć rodzai automatycznie obszywanych dziurek na guziki. Przycisk start/stop, nawlekacz igły, elektroniczna regulacja długości i szerokości ściegu itd. Mogłabym tak dalej wymieniać wszystkie funkcje maszyny, ale to znajdziecie na stronie dystrybutora. Ja się skupię na tym, co mnie zachwyciło, co było nowością w porównaniu z moją starą maszyną. Tak więc jest to bardzo subiektywna recenzja, jak na osobę, która przesiadła się z malucha do mercedesa przystało :)


Na początku byłam tak onieśmielona, że bałam się włączyć maszynę, żeby czegoś nie popsuć :)

Ale z pomocą przyszła mi instrukcja obsługi, w której wszystko po kolei opisali co i jak. Do tego w newralgicznych miejscach na maszynie są obrazki pokazujące jak należy przewlec nitkę. Po włączeniu maszyny doznałam akustycznego szoku! Maszyna szyje na tyle cicho, że teraz mogę szyć w nocy, nie przejmując się, że obudzę dzieciaki.


Bardzo wygodne są obcinacze nitki przy nawlekaniu szpulki i zakładaniu bębenka. Z bocznego obcinacza nitki nie korzystam, bo wcześniej takiego nie miałam i przyzwyczaiłam się do obcinania nitki od razu, na krótko nożyczkami.

Automatyczny nawlekacz igły to wielkie ułatwienie, dla kogoś tak ślepego jak ja :) Gdybym jeszcze tylko rozkminiła, jak dokładnie należy trzymać nitkę, bo na razie nie za każdym razem udaje mi się ta sztuczka :) Fajną opcją jest też szybkie ładowanie dolnej nici w bębenku - po założeniu bębenka i obcięciu nitki, zamyka się po prostu klapkę i maszyna sama sobie zaciąga nitkę. Nie trzeba kręcić kołem i gmerać pod stopką w celu wyciągnięcia dolnej nitki. Takie bajery bardzo uprzyjemniają i przyśpieszają pracę!


Fajnie się szyje z przyciskiem start/stop - szczególnie, jak się ma małe, raczkujące dziecko, które uwielbia podkradać się do pedała i naciskać go w najmniej oczekiwanym momencie! Teraz mogę po prostu odłączyć pedał i szyć dalej, nie przejmując się maluchem kręcącym się pod nogami. Jednakże wygodniej jest jednak szyć z pedałem, bo tak to muszę szyć trochę wolniej, żeby zdążyć oderwać rękę od materiału i nacisnąć guzik. Tutaj bardzo się przydaje suwak do płynnej regulacji szybkości szycia. Czasem mnie tylko irytuje, że gdy mam do przeszycia krótki odcinek i chciałabym skorzystać z przycisku, to niestety muszę najpierw odłączyć pedał. Nie wiem, czy tak jest też w innych elektronicznych maszynach?


Muszę się od razu przyznać, że jeszcze mimo ponad dwumiesięcznego użytkowania maszyny, nie udało mi się przetestować wszystkich ściegów. Bardzo wygodnie wybiera się ściegi za pomocą pokrętła (powyżej jest też rozrysowana lista ze wszystkimi ściegami). Do tego maszyna sama podpowiada, jaką należy użyć stopkę. Najczęściej, oprócz stębnowania i zyg-zaka, korzystam z podstawowego ściegu elastycznego. Wypróbowałam też ścieg overlokowy, ale że mam zwykłego overloka, to ten ścieg mnie nie zachwycił i z niego nie korzystam.


Natomiast stopka do automatycznego, na wymiar guzika, obszywania dziurki jest rewelacyjna! Dotychczas unikałam jak ognia robienia dziurek, a teraz to czysta przyjemność. Do tego jest stopka umożliwiająca maszynowe przyszycie guzików i normalnie szycie dwurzędowego płaszcza do kostek już mi nie straszne :)


O ile z mnogości ściegów nie korzystam, to uwielbiam przycisk do szycia wstecznego. Kolejny przycisk wymusza automatyczne ryglowanie na początku i na końcu ściegu. Przydatną opcją, jest możliwość wyboru, czy szycie ma się kończyć zawsze z igłą na dole, czy na górze. Do tego przycisk jednorazowego pozycjonowania igły. Możliwości tyle, że chyba zadowoli każdego :) Nowością dla mnie jest szycie podwójną igłą, bo mój antyk takich fanaberii nie umożliwiał.

Dotychczas zdarzyło mi się szyć zarówno cieniutkie dzianiny, jak i wielowarstwowe kanapki z ociepliną w środku i ze wszystkim maszyna poradziła sobie znakomicie. Na samym początku udało mi się złamać igłę przy szyciu kosmetyczki z zamkiem - zapomniałam, że po puszczeniu pedała maszyna wykonuje jeszcze jeden ścieg, aby zatrzymać się z igłą na górze. I to było to jedno wkłucie za dużo, bo igła trafiła na ząbki zamka. Teraz już o tym pamiętam i zbliżając się do newralgicznych miejsc zwalniam tempo szycia.


Bardzo podoba mi się ergonomiczna budowa maszyny. Wszystkie przyciski są łatwo dostępne i w miejscach, do których się sięga intuicyjnie. Blat do szycia jest dość duży, co ułatwia prowadzenie materiału. Z przodu jest schowek na akcesoria, więc wszystkie stopki, igły i bębenki można mieć pod ręką. Cały blat można zdjąć i korzystać z wolnego ramienia do szycia np. rękawów, czy małych ubranek dziecięcych.



Nobla bym dała temu, kto zaprojektował prześwit pod maszyną, dzięki któremu, bez zdejmowania blatu można szyć na okrągło, np. kominy. Materiał elegancko się wsuwa pod maszynę i można szyć dookoła trzymając brzeg materiału w linii prostej. Nie wiem, czy jasno to opisałam, ale na zdjęciu widać o co chodzi.


Maszyna jest lekka i można ją bez problemu przenosić - duża ulga po dźwiganiu ciężkiego, metalowego Łucznika. Niestety przestrzeń między igłą, a korpusem maszyny jest o całe cztery centymetry mniejsza niż w starej maszynie, a już tam było mi ciasno przy manewrowaniu patchworkami, czy dużymi płachtami materiału. No cóż, nie można mieć wszystkiego :)
Jednakże największym minusem jest brak regulacji docisku stopki, a przynajmniej ja po przeczytaniu całej instrukcji nie znalazłam takiej możliwości. Wydawało mi się, że to taka oczywista funkcja maszyny, że mają je wszystkie i nie przyszło mi do głowy pytać, czy ta ją posiada.

Generalnie z maszyny jestem super zadowolona. Ma tyle bajerów i ułatwień, że szycie to czysta przyjemność (a stary Łucznik potrafił mieć swoje fanaberie i strzelać focha w najmniej oczekiwanym momencie :)). Jednym słowem: polecam :)

6 komentarzy:

  1. Mam prostszą wersję ( duuuuuużo) ale kocham ją miłością niezmienną od 6 lat . W szczególności nawlekacz igły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mój nawlekacz też lubię, pomimo jego fochów :)

      Usuń
  2. a od czego jest to pokrętło na górnej części obudowy? Bo mi się wydaje, że to właśnie nim reguluje się docisk stopki

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra recenzja maszyny , Brother Nv15 ,NV20,NV35,NV55 to moi ulubieńcy .
    Firma Brother zaprojektował specjalną sprężynę wygięta w dodatkowy łuk dzięki czemu nie zależnie czy maszyna czyje cienki czy gruby materiał docisk stopki jest jednakowy dlatego zrezygnowano z regulacji ( bo jest ona niepotrzebna )
    Pozdrawiam Piotr
    www.mesin.pl

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...