piątek, 8 kwietnia 2016

Czapka i komin Tress

Tym razem to mnie wiosna zaskoczyła :) Tyle się zbierałam do napisania tego posta, że temperatura z minus dziesięć (no dobra, tej zimy, to takiego mrozu ani razu nie było!) podskoczyła niespodziewanie do plus dziesięć. A ja tu do was wyskakuję z wełnianą czapą i kominem, hihi.


Żeby nie było, to dziergałam je pod koniec grudnia, tylko jakoś czasu na zrobienie wpisu nie starczyło :)



Najpierw powstał komin, jako test projektu Anny Rauf "Tress Cowl". To było moje pierwsze testowanie. W projekcie urzekły mnie te cudne warkocze :)


Wzór jest rozpisany bardzo przejrzyście, szybko można wyczuć sekwencję i dalej już leci się na pamięć.


Ponieważ do testowania zgłosiłam się dość późno, to musiałam na szybko dokupić odpowiednią włóczkę. Stacjonarnie dostępne było tylko Nakolen Nako, czyli mieszanka wełny i akrylu, a obiecałam sobie, że już nie będę niczego dziergała z akrylu. No cóż, w pośpiechu nie ma co kręcić nosem :) Niestety włóczka ma grubość nieco mniejszą niż sugerowana w projekcie, co spowodowało, że i komin i czapka wyszły dość wąskie.


Do kompletu wydziergałam też czapkę, również ze wzoru Ani "Tress Hat".  Tu nie obyło się bez prucia, bo dwa razy się pomyliłam, a zauważyłam to dopiero kilka okrążeń później. Zdecydowanie nie jest prosto pruć warkocze :)


Do czapki dokupiłam futrzany pompon. Całkiem nieźle dopełnił całości. Chciałam też wydziergać mitenki, ale ta wełna jest jednak zbyt gryząca i sztywna, więc dałam sobie spokój.


Niestety przez użycie cieńszej włóczki trochę rozjechały mi się proporcje - zarówno komin, jak i czapka wyszły wąskie, ale długie. Prawdę mówiąc, założyłam je tylko raz, do zdjęć, więc chyba pójdą do sprucia :(


Na tym samym spacerze wystąpiła też chusta Nimfa. Kolejny projekt, który jest cudny, ale gryząca włóczka zdecydowanie zniechęca mnie do noszenia :( W tym roku się jednak przemogłam i kilka razy ją założyłam, tylko pilnowałam, żeby nie znalazła się blisko skóry :D
(Tak na marginesie - czapka też made by me - tu ją pokazywałam)


Spacer miał miejsce na początku lutego, więc gruba kurtka i wełniane dodatki są jak najbardziej usprawiedliwione :) Macie ochotę na kilka spacerowych, nadmorskich fotek?





Pozdrawiam Was wiosennie!

9 komentarzy:

  1. mnie się wydaje, że aż żal pruć, bo kolor i wykonanie - pierwsza klasa! Nie masz gdzieś pod ręką jakiejś młodej damy, żeby pasowało na jej obwód głowy? Bo jeśli chodzi o głębokość to zawsze może być taka a'la smerfetka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, żal pruć. Może Ula kiedyś zechce nosić :)

      Usuń
  2. Piękny komplet! Zdecydowanie w moim guście!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny komplet! Zdecydowanie w moim guście!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zacny! I w tym plenerze prezentuje się znakomicie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny komplet :-) Śliczny kolor i cudowne plecionki - bardzo mi się podoba.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ja też się zakochałam w tych warkoczach od pierwszego spojrzenia!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...