czwartek, 9 czerwca 2016

Wymarzona torebka

Mam swoją wymarzoną torebkę. Myślałam o niej już od dawna, bo jeszcze w styczniu kupiłam potrzebne materiały, ale jakoś nie miałam odwagi zmierzyć się z szyciem ekoskóry. Zmobilizowało mnie dopiero wyzwanie na blogu Pomorze Craftuje, gdzie do wygrania jest cudna nerka od Joanki. Zdecydowałam się na wzięcie udziału na ostatni moment i to nie była najlepsza decyzja (mam na myśli czas, a nie wzięcie udziału w wyzwaniu! :))


Od początku wiedziałam, że szycie ekoskóry to nie w kasze dmuchał, ale nie spodziewałam się aż takich trudności.

Uszycie tej torebki kosztowało mnie kilka zarwanych nocy, wiele nowych, siwych włosów i wizytę u dentysty z powodu intensywnego zgrzytania zębami. Dobrze, że już skończyłam szyć, bo jeszcze trochę i wpadłabym w alkoholizm (bez lampki wina na uspokojenie nerwów, nie dawałam rady szyć). I tak po prawdzie, to gdyby nie to wyzwanie (kończące się dzisiaj o północy), to myślę, że rzuciłabym to wszystko w kąt i nigdy bym tej torebki nie skończyła.



Wydaje mi się, że wszystko co mogło, to szło nie tak. Z szyciem podszewki szło jeszcze gładko. Trochę się zirytowałam czasem, jaki zabrało mi uszycie dwóch małych kieszonek zamykanych na klapkę. Takie małe coś, a zajęło mi dwa wieczory. Już wiem, czemu kupne torebki nie mają tylu kieszeni - po prostu jest to zbyt czasochłonne! A ja sobie wymyśliłam, że muszę mieć dwie niewielkie, ale pojemne, zamykane kieszonki na klucze od domu i samochodu. Od zawsze moją największą zmorą jest grzebanie w torebce w poszukiwaniu kluczy. Zawsze się skubańce w coś zaplączą, a gmeranie pomiędzy wszystkimi rzeczami naraża na szwank bransoletki i paznokcie. Teraz już tego problemu nie będę miała! Moją pełnię szczęścia i samozachwyt przerwało brutalnie stwierdzenie, że do kieszonek zapomniałam doszyć rzepów. Grrrrrrr Maszyną już bym nie doszła, więc trzeba było ręcznie, eh.



Następne w kolejce były kieszonki zapinane na zamek. Z tą w podszewce poradziłam sobie niemalże śpiewająco, ale ekoskóra pokazała rogi. Nie będę się wdawała w szczegóły tej nierównej walki, powiem tylko, że zamek wszywałam dwa razy, a i tak wyszło tak sobie.



Wnętrza obu kieszeni są kontrastowo czerwone.



Nerwy zaczęły mnie już nosić, bo czasu coraz mniej, a tu końca roboty nie widać. Szybko pozszywałam podszewkę, tylko zapomniałam zostawić otwór na wywinięcie. Znów prucie!


Przyszła kolej na uchwyty. Tutorial znalazłam, wydawało się, że to bułka z masłem. Najpierw intensywne poszukiwania czegoś, co by się nadało na usztywnienie. Przeszukałam mieszkanie, piwnicę, odwiedziłam sklep specjalistyczny i nic. W końcu siostra mnie poratowała, czymś co nie do końca jest ok, ale z braku laku, itd. Zabrałam się za wycinanie pasków z ekoskóry. I zonk! Mam za mało materiału. Eh, to są skutki szycia na hurra, bez dobrze przemyślanego planu. Długi pasek, który mi został po wycięciu części głównych torebki, pocięłam na odszycia góry, a to co zostało, było zbyt krótkie. Musiałam dosztukować, co niestety pogorszyło nie tylko estetykę, ale także utrudniło dalsze szycie. Udało mi się złamać dwie igły do skóry i już myślałam, że nawet zepsułam maszynę, bo coś okropnie zazgrzytało, ale na szczęście działa dalej. Przy zszywaniu wszystko mi się wściekle rozjeżdżało, mimo kombinacji ze stopkami i smarowaniem olejem (zgodnie z poradami Lola Joo). No cóż, paski wyszły okropnie, ale będę musiała z tym żyć :)



Ufff, trochę się wygadałam i nerw powoli opada. Myślę, że za jakiś czas, jak już emocje się uspokoją i nabiorę dystansu do całej tej gehenny, to chyba torebka będzie mi się podobała i stanie się moją ulubioną :)


Jak się na początku rzekło, torebka była szyta na wyzwanie, więc ją zgłaszam. Ciekawe, czy będę ostatnia, czy jeszcze są inni spóźnialscy? :D Trzymajcie kciuki, bo nagroda jest niesamowita!

20 komentarzy:

  1. To mnie "pocieszyłaś"... ja mam w planach skórzaną ;) chyba będzie czekała kolejne pół roku ;)
    Paski wyszły fajnie :) gdybyś nie napisała o sztukowaniu, pewnie bym nie zauważyła. A i zamek wydaje mi się całkiem prosty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czekaj! Szyj! Trochę nerwów, ale posiadanie własnoręcznie uszytej, wymarzonej torebki - bezcenne!!!

      Usuń
  2. Aniu rewelacyjna!!! Torebka idealna! I znowu trafiasz w mój gust z materiałem - bardzo podoba mi się wzór i kolor kwiatków - sama myślę co by z tego uszyć do ubrania:-) Bardzo fajne połączenie z brązem! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) początkowo torebka miała być grafitowa, ale nie było takiej ekoskóry :) Widziałam już ten folkowy wzór też na dzianinie.

      Usuń
  3. Prześliczna torebka! Fantastyczne połączenie kolorów, rewelacja !

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest genialna i taka uszyta w pocie czoła cieszy jeszcze bardziej.Powinnaś być z siebie dumna!!! Ja jestem :) Piękna kolorystyka i świetne wykonanie.Brawo!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rewelacja!!! Dziękujemy za udział w wyzwaniu PC

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczna torba. To połączenie gładkiej ekoskóry z barwnym wykończeniem i środkiem daje genialny efekt. A że łatwo nie było? No czasem piękno rodzi się w bólach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Już po czasie stwierdzam, że nie było aż tak źle :)

      Usuń
  7. Fantastyczna torba. To połączenie gładkiej ekoskóry z barwnym wykończeniem i środkiem daje genialny efekt. A że łatwo nie było? No czasem piękno rodzi się w bólach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda świetnie a te paski wcale się nie rzucają w oczy. Za to po takiej walce satysfakcja jeszcze większa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna torebka, ostatnio tez za mną chodzi uszycie swojej własnej torby, chyba dzięki Tobie w końcu się zmobilizuję!!!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...