wtorek, 6 marca 2018

Szkolny żakiet i kilka słów o kwalifikacyjnym kursie zawodowym A.71

Nie pamiętam, czy już tu się Wam chwaliłam, ale jestem praktycznie na finiszu kwalifikacyjnego kursu zawodowego "Projektowanie i wytwarzanie wyrobów odzieżowych, kwalifikacja A.71", czyli tłumacząc z polskiego na nasze, uczę się na krawca :) I nie, nie planuję zmiany zawodu, ale jako samouk ciągle czułam, że brakuje mi solidnych podstaw warsztatowych.


Półtora roku weekendowych zajęć wydaje się ogromem czasu, ale ten czas zleciał mi ekspresowo i już żałuję, że niedługo ta niesamowita przygoda się skończy.



Już słyszę komentarz - ona to ma pewnie mnóstwo wolnego czasu i mogła sobie na to pozwolić. Otóż nie, nie mam wolnego czasu, wręcz jak każdemu ciągle mi go brakuje. Pracuję na pełen etat, mam dwójkę małych dzieci i mnóstwo innych obowiązków, ale dla chcącego nic trudnego :) Wręcz mam wrażenie, że im człowiek ma więcej obowiązków, tym sprawniej zarządza czasem i przy dobrej organizacji (oraz pomocy męża i babci) da się wykroić trochę czasu na spełnienie swoich marzeń!


Tytułowy żakiet, to dobre podsumowanie pytania: czy było warto? Jeszcze półtora roku temu do głowy by mi nie przyszło, że kiedyś sama uszyję taki prawdziwy żakiet - z kołnierzem, podszewką i różnymi kieszeniami. Oczywiście, można wziąć Burdę (jest to model 126 z numeru 2/2011) i posiłkując się opisem spróbować uszyć go samemu. Ale z doświadczenia wiem, że nie będzie to łatwe. Za to pod okiem nauczycielki praca idzie bardzo sprawnie, a do tego można nauczyć się wielu trików ułatwiających szycie. Z opisu nie wyczytamy też, jak uszyć kołnierz, żeby ładnie leżał i się nie wywijał, jak wymodelować i wszyć poduszki, ani jak wszyć poprawnie podszewkę. Taką wiedzę najlepiej zdobywa się na żywo, od doświadczonej krawcowej. Ja miałam szczęście trafić na cudowne nauczycielki, z ogromnym doświadczeniem i darem przekazywania wiedzy.




A czego właściwie można się nauczyć na takim kursie? Uczyliśmy się między innymi zdejmowania miary, rysowania konstrukcji, różnych technik krawieckich, projektowania, a nawet mieliśmy materiałoznawstwo. Miałam możliwość szyć na przemysłowych maszynach (stębnówka, owerlok, renderka) oraz prasować na przemysłowym żelazku (wyciąg odsysający parę i przysysający materiał do deski to magia po prostu :)) Zdobyłam niesamowite doświadczenie, ale jak to zawsze bywa, czuję, że jeszcze masa nauki przede mną (standardowe Wiem, że nic nie wiem!). A w czerwcu czeka mnie państwowy egzamin!


Kto mnie śledzi na instagramie, ten na pewno widział relacje na gorąco, z tego, czego akurat się uczyliśmy. A przez ten czas trochę tego było - na własną miarę uszyliśmy spódnicę, bluzkę koszulową, bluzkę fantazyjną i spodnie. Do tego na technikach powstała dziwna koszula z kilkoma różnymi kieszeniami, trzema rękawami zakończonymi różnymi rodzajami mankietów i każdym bokiem inaczej wykończonym. Taki krawiecki Frankenstein :) Do tego uczyliśmy się wszywać zamki, szyć kołnierze, a kulminacją było uszycie żakietu. Miał to być ćwiczebny żakiet, bo wszystkie szyłyśmy jeden rozmiar (36), tak aby bez marnowania czasu na przymiarki przećwiczyć szycie całości. Dlatego też jako materiał wybrałam starą, pożółkłą powłoczkę w jabłuszka vel tulipany.
Jakie było moje zdziwienie, gdy przymierzyłam gotowy produkt i okazało się, że pasuje (a noszę na codzień rozmiar 42!). Jedynie rękawy są za krótkie, ale poza tym leży jak ulał. Aż się boję, co by było, gdybym wzięła rozmiar 42 (ach, ta sławna rozmiarówka z burdy :P) No i teraz mi żal, że nie wzięłam lepszego materiału, bo spokojnie mogłabym go nosić :)


Trochę detali - żakiet ma dwie kieszenie z patkami i wypustkami oraz brustaszę (nie mylić z butonierką :P)



Podsumowując - gorąco polecam udział w takim kursie, bo to kopalnia wiedzy! A najlepsze w tym wszystkim jest to, że taki państwowy kurs jest zupełnie za darmo, a można zdobyć nowy zawód!
I jak, przekonałam Was, że warto? :)

6 komentarzy:

  1. Brawo Ty :-) Świetny żakiet :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra! Parę dni temu trafiłam na stronę pewnej szkoły oferującej podobne kursy i zastanawiałam się czy są one cokolwiek warte. Szepniesz słówko o nazwie Twojej szkoły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodzę do CKZiU2 w Gdyni- https://ckziu2-gdynia.edupage.org/text2/?

      Usuń
  3. Już od kilku miesięcy mam upatrzony ten kurs w moim mieście i po Twoim wpisie jeszcze bardziej żałuję że spóźniłam się na niego w tym roku. Piękny żakiet!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) U nas też te kursy są mocno oblegane i ludzie się zapisują na listy rezerwowe :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...