piątek, 12 listopada 2010

Shopping w Maroku :)

I już po urlopie! Wróciliśmy cali i zdrowi, pełni wrażeń :) Ku mojemu zaskoczeniu zwiedzanie marokańskich miast to był jeden wielki shopping! Medyny - czyli stare części miast to jedno wielkie targowisko. Handlują tu wszyscy i wszystkim. No więc nie byłabym sobą, gdybym z wyprawy nie wróciła z pustymi rękami :P
Poniżej krótki przegląd moich łupów :)

Zboczenie filcowe juz  od początku wyprawy kazało mi szukać suków z wełną :P I nie zawiodłam się, znalazłam suk farbiarzy, ale o tym w następnym poście. Tutaj pokażę wełnę jaką kupiłam - tak eksperymentalnie, bo byłam ciekawa, czy da się wfilcować do mojej czesanki.


W Fezie zwiedziliśmy garbarnie (niezapomniane przeżycie węchowe), więc nie mogłam się oprzeć i zakupiłam kilka rzeczy ze skóry. Na swoje rozgrzeszenie mam fakt, iż kosztowały tyle, co w Polsce chińska cerata zwana szumnie ekoskórą.
Czerwona torebka:


Skórzane balerinki i papucie. Ponoć to ręczna robota. Ciekawostką są dla mnie podeszwy ze skóry - ciekawa jestem jak się będzie chodziło.


Oczopląsu dostałam przy kramach z pasmanterią. Takiej ferii barw to ja jeszcze nie widziałam! Spędziłam chyba z 15 minut podejmując decyzję jakie kolory nitek jedwabnych kupić :) Nitki są nawinięte na bambusowe kijki, które wzbudziły ciekawość celnika na frankfurckim lotnisku. Do tego kupiłam kilka guziczków - śmiesznych węzełków ze sznurka, które ozdabiają arabskie dżalabije.


Potem już standardowo nabyłam kilka par kolczyków i breloczków:


Ładnie haftowaną tunikę:


A z rzeczy różnych: pachnidło w kostce - ponoć to ambra, skrzyneczkę z drewna tui, przyprawy do kuskusu. Mój M na pocieszenie dostał od sprzedawcy naturalne wykałaczki do zębów - czyli ususzony kwiatostan czegoś :)



Uff, wyszło jednak, że chyba jestem zakupoholiczką :) To na koniec mała zagadka - co to jest?

9 komentarzy:

  1. Fajne zakupy :D Chyba mnie też ciężko byłoby się oprzeć takim cudom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Och przypomniała mi się i moja podróż do Maroka, z perspektywy czasu były to nie małe wrażenia. Ale tam świeżo na miejscu jakoś mało mnie to wszystko przekonywało, zwłaszcza natrętni mieszkańcy, którzy sprzedali by własne dziecko ;)

    Mimo wszystko warto jechać, choćby po pamiątki;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co kraj to obyczaj.......niestety pozbawieni jestesmy tolerancji i trudno nam przeskoczyc innosc tubylcow/odpowiedz na komentarz OLGA/.Zazdroszcze ..i zakupow i niezapomnianych przezyc,na pewno bylo warto.A zagadkowe na czynie ,,,,,,,,wydaje mi sie,ze to miseczka w ktorej sporzadza sie slynny "harkous";)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe zajęcie,interesująco opisane i pokazane-ale trochę się "zakałapućkałaś" w tych zaprzeczeniach i wyszło nie to ,co chciałaś wyrazić...:W poniższym zdaniu "No więc nie byłabym sobą, gdybym z wyprawy nie wróciła z pustymi rękami :P "zapewne jest niepotrzebne to drugie "nie",bo z dalszego opisu jednoznacznie widać,że nie byłabyś sobą,gdybyś wróciła z pustymi rękami-taki lapsusik czasem się każdemu zdarza...
    Przepraszam za korektę,ale zapewniam,że czynię to z życzliwości-blog będzie wyglądał jeszcze lepiej...
    Cieplutkie pozdrowienia załączam...:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak sobie kliknęłam następny blog i znalazłam się u Ciebie, potem patrzę: już tu byłam. Ostatni post te obłędne nici jedwabne, buciki nie wiem czy ładniejsze z góry czy też podeszwy, no i kolczyki z moimi ulubionymi pomocnymi dłońmi. Wspaniała podróż. Szkoda, że nie mogę latać i moje podróże ograniczają się do Polski, którą jednak bardzo kocham, za wrażenia, które mi dostarcza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za miłe komantarze. Podróż była fantastyczna, przywiozłam z niej zarówno pamiątki, jak i mnóstwo wrażeń. Polecam każdemu! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. fantastyczne zakupy!
    skórzane rzeczy cudne... piękne kolory i orientalne formy - to właśnie uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. rozumiem Cie doskonale!
    Inność rzeczy do kupienia mnie bardzo nakreca. I też kupuję nici, wlóczki i inne fajości.
    A to co pokazujesz to nie jest rodzaj tarki do pięt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to szminka albo róż do policzków

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...